Ślub w listopadzie? Jesienią? A dlaczego nie?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Zastanawiasz się pewnie, dlaczego w styczniu bredzę coś o listopadzie? Czy ja nie zdjęłam jeszcze starego kalendarza? A może to jednak Ty właśnie przespałeś cały rok? No więc usiądź spokojnie, a ja Ci wytłumaczę.

Wyobraź sobie teraz parę – On właśnie przed nią klęka, podaje jej pudełko, ona trzęsąc się jak osika otwiera, paszczę rozdziawia tak, że punkty IQ ulatniają się same z siebie. Przewińmy taśmę, wiadomo przecież co dalej. Tylko że mamy początek roku. Nie zdążymy zrobić pięknego ślubu w czerwcowej scenerii. Pół roku przygotowań? Niby się da, ale po co człowiek ma do ołtarza siwy z nerwów iść? Czekać do następnego lata albo wiosny chociaż? Kurczę, długo trochę, jeśli człowiek wie, że z drugim człowiekiem chce jakoś te koleje życia wieść. Nie każdy preferuje długie zaręczyny.

No to może jesień? Nie, nie ta wrześniowa. Chodzi właśnie o taką jesień, przy której spokojnie przygotujesz się do ślubu, zdążysz załatwić to, co załatwić trzeba i nie będziesz żyć w stresie, że czas przecieka przez palce. Że niby ślub w listopadzie? Tak, właśnie! Okolice listopada będą idealne. Uwierz mi, wiem z własnego doświadczenia!

Pogoda

Wiesz, co frustrowało wielu moich znajomych podczas letnich ślubów? Nie ma chyba nikogo, kto myśląc o takim, nie marzy o słoneczku, letnich podmuchach wiatru i ciepłym wieczorze. Tymczasem, żyjemy w klimacie umiarkowanym – szarość i deszcze nie są u nas rzadkością, a zdarza się, że tak mija nam całe lato. Widziałam już niejeden ślub, gdzie pięknie wystylizowana w letnią sukienkę panna młoda drży z zimna, a spod parasola przelatują niesione wiatrem grube krople deszczu. Nawet plener pod namiotem jest nieprzyjemny.

Wiesz, jaka jest pogoda w listopadzie? Wiesz! Na słońce nie masz się co nastawiać, na kilkanaście stopni również nie. Ja trafiłam właśnie na spadek temperatury, z 9 stopni w dzień na jakieś 2-4. Wiesz, że trzeba w takim razie zaopatrzyć się w jakąś puchatą pelerynkę albo jasną kurtkę, w której nie zmarzniesz. Parasol również się przyda. Zaskoczenia nie ma i nikt nie nastawia się na ciepło. Dlatego wiemy mniej więcej, jak się ubrać.

Moje doświadczenie: martwisz się, że decydując się na ślub w listopadzie, będzie Ci za zimno? Spokojnie! Standardowa suknia ślubna swoje waży. Moja nie była z tych cięższych, a nie przypominała letniej, zwiewnej mgiełki. W dodatku stres sprawia, że zimno odczuwa się jeszcze mniej. Mi w puchatym bolerku było wręcz gorąco! Nie polecam również kupowania „jesiennych” butów. Nawet jeśli nagle spadnie śnieg, najczęściej masz w nich do przejścia odległość z samochodu do kościoła i sali weselnej.

Wszyscy są wolni

Spróbuj w styczniu znaleźć fotografa na czerwcowy ślub. „Panie, ale rozumiem że chodzi o czerwiec za rok?” „Nie no, bardzo mi przykro, chyba że Pani w środę ślub bierze?” „Sala w czerwcu? Jasne! Właśnie zwolnił nam się termin za pięć lat”. Pewnie troszkę przesadzam, ale w sezonie dorwać dobrą salę i resztę (a tej reszty często wcale nie jest mało) jest ciężko. A zgrać wszystkim termin, by pasował, graniczy nieraz z cudem.

Listopad natomiast to martwy sezon. Niby halloween przed chwilą było (KLIK! Dlaczego nie obchodzę?), niby pod koniec imprezy andrzejkowe, ale przecież rzadko obchodzimy je w eleganckiej sali. Fotograf, fryzjer, dekorator oraz reszta również odpoczywają i zdarza się, że nawet ci nieprzytomnie rozchwytywani w sezonie wcale w tym momencie z przepracowania nie padają, a wręcz przeciwnie. Ślub w listopadzie przywitają, ciesząc się, że i jesienią mogą zarobić.

Moje doświadczenie: Fakt, że nie byłam jedną z tych, którzy przy organizacji swojego ślubu uwzględnili nie wiadomo jakich dekoratorów, wedding planerów, kamerzystów czy innych. Realizowałam raczej plan minimum, jednak właściwie nikt nie odmówił z powodu braku terminów.

Jest taniej

Maj-wrzesień to czas, kiedy właściciele ślubnych sal, fotograf i cała branża ślubna winduje nieco ceny. Nie ma się co dziwić, też bym pewnie tak zrobiła, gdyby telefony się urywały i co chwila ktoś pytał o dokładnie te same, dawno już zajęte terminy. Skoro tyle osób się pyta, część z nich zostanie, mimo wyższych stawek. Normalne.

A że jesienią telefony się nie urywają, a wręcz milczą, stawki są często nieco niższe. Często można je negocjować oraz wybierać wśród tych jeszcze w miarę tanich, a już profesjonalnych fotografów, makijażystów i innych.

Moje doświadczenie: Często domy i restauracje weselne mają zupełnie inne cenniki poza sezonem. Sama sala była u mnie zauważalnie tańsza w miesiącach jesiennych. Wybierając suknię, również miałam okazję zaobserwować świetne oferty cenowe. Wyprzedaże zaczynają się tu już od maja, a latem nową suknię można znaleźć nawet w cenie tej używanej! Czyli na ślub w listopadzie czy miesiącach okołolistopadowych strój można mieć taniej, niż wtedy, gdy musimy go mieć na lato.

Dekoracje

Jeśli lubisz bawić się w strojenie wnętrz, co sezon inaczej urządzasz pokój, pewnie wiesz, o czym ja mówię. Jesienią nie znajdziesz tych wszystkich różowych i fioletowych kwiatuszków. Nie pasują również inne letnie elementy wystroju – no chyba że się uprzesz i będziesz ten wiosenno-letni klimat wywoływać. Kto wie, może to ma sens. Tylko po co? Skoro wokół tyle pięknych barw jesieni? Skoro wokół tyle liści, pachnącej ziemi oraz innych inspiracji? Ślub w listopadzie może mieć kolory babiego lata, późnojesiennej szarości... Jest z czego wybierać!

Moje doświadczenie: I ja postanowiłam skorzystać z okazji! Co prawda, w żadne dekoracje się nie bawiłam, ale nabyłam, wspierając przy okazji którąś z kocich fundacji, śliczy mały bukiecik zrobiony z liści. A następnie… popełniłam błąd, oddając go do przystrojenia w niesprawdzonej kwiaciarni, choć z drugiej strony myślałam, że dokładnie wytłumaczyłam, jak widzę efekt końcowy. Dostałam jesienny bukiecik z jakimś dziwnym, doczepionym porem obwiniętym białą wstążką. Na poprawki było za późno. Przynajmniej jest się dziś z czego pośmiać. W każdym razie, nie idźcie tą drogą.

No i zabawa!

Jeśli masz sporo znajomych, bywa pewnie, że w pewnym okresie życia wręcz musisz wybrać, na czyj ślub iść. Ba, ja będąc introwertyczką, miałam podobne sytuacje. Te wiosenne śluby jeszcze są skoczne i wesołe. Pozostałe oczywiście również, choć czasem na tych późnoletnich ludziom zwyczajnie nie chce się już imprezować. Ile można? I tak bywało, że właśnie na tych ślubach wodzirej dwoił się i troił, żeby oderwać ludzi od kotleta.

A jesień? Raczej nie obfituje w okazje do tańców. Co bardziej imprezowi wybiorą się może na wspomniane halloween czy imprezę andrzejkową, ale poza tym nogi odpoczywają. I często tak będzie aż do karnawału. Tym bardziej jesienne wesele sprawia, że ludzie korzystają z okazji i bawią się, jakby ten karnawał to conajmniej za dwa lata miał być! Szczególnie, że pogoda za oknem zachęca do rozgrzania się w ruchu. I to jest dobry przepis na udaną zabawę!

Moje doświaczenie? Tak właśnie było!

Zachęciłam? A może wręcz przeciwnie i czytając wszystkie punkty, dziękowałeś Bogu, że nie zdecydowałeś się iść jak jakiś leśny chochoł, z wiązką liści pod ołtarz, brodząc po kostki w listopadowym błotku? Albo też nadal przeraża Cię ta wizja? Bo rzecz jasna, pewnie i wady da się znaleźć. Trudniej choćby o dobry plener, choć pewnie dla dobrego fotografa to żadna przeszkoda.

Ile ludzi, tyle opinii. Ja jednak ślub w listopadzie, taki uroczo późnojesienny, naprawdę polecam. Całkiem fajne małżeństwa z tego są!

To który miesiąc wybierasz? 🙂

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować