Czas na kawę II – Cafe Factotum w Gdańsku

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Dla trójmiejskich miłośników kawoszy mam cudowną wiadomość, którą zresztą ogłosiłam już w merdiach społecznościowych! Albowiem, trwa kolejna edycja festiwalu „Czas na kawę”, podczas którego wybrane trójmiejskie kawiarnie szykują dla nas festiwalowe zestawy w korzystnej cenie 10 zł. Można również wybrać się na samą kawę za 6 zł lub ciacho za jedyne siedem złociszy.

Gdy więc po raz kolejny zaproszono mnie do przedstawienia Wam oferty kilku kawiarni, nie wahałam się ani chwili, zwłaszcza że na wieść o kolejnej edycji (KLIK! Pamiętacie tę majową?) moje kubki smakowe nastawiły się już na dobrą kawę.

Nie będę więc zwlekać i przedstawię Wam pierwszy przybytek, w którym gościłam. Panie i Panowie, oto Cafe Factotum, mieszczące się przy ul. Świętego Ducha w Gdańsku. Wchodzę – jest mrocznie. Ślicznie, ale ciemno. Lubię zacienione pomieszczenia, ale z obawą patrzę na swój aparat, który po ciemku troszkę się poddaje, a przecież chcę Wam pokazać, jak bardzo warto się tam zjawić! Na szczęście okazuje się, że Cafe Factotum ma dwie salki. Obie malutkie i bardzo przytulne, ta druga jest nieco jaśniejsza, dzięki dwóm podłużnym oknom. Skórzane obicia na krzesłach dopełniają obrazu. Typowo ciężki, „gdańsko-starówkowy” wystrój.

Blondie i cappuccino

Z głośników leci przyjemna, klasyczna muzyka, dzięki której atmosfera w kawiarni jest naprawdę odprężająca i pozwala odpłynąć myślom w dal. Obok siedzi pani z niemowlęcym wózkiem, w sali obok goście rozmawiają po francusku. Za chwilę dostaję festiwalowy zestaw – cappuccino oraz ciasto blondie z białą czekoladą i żurawiną.

Cappucino jest spienione i ma miły, kremowy smak. Jednak to nie cappuccino, a ciasto przekonało mnie do końca, że w Cafe Factotum po prostu trzeba się podczas tej edycji pojawić! Lekko twarde, ciepłe, kruche i chrupiące. Dość ciemne jak na blondie, ale przyznam że przypieczona ciemna blondynka jeszcze bardziej przypadła mi do gustu! Idealne proporcje między suchością, a wilgocią, twardością a miękkością. Naprawdę nie wiem czy w najbliższym czasie coś to ciasto przebije.

Podsumowując: muzyka klasyczna oraz zaciemnione małe pokoiki sprawiły, że najchętniej siedziałabym tam do teraz. Festiwalowiczom natomiast życzę właśnie takich ciast, jak blondie w Cafe Factotum!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować