Kupowanie ubrań przez internet teoretycznie potrafi zaoszczędzić nam dużo czasu. Praktycznie jednak zdarza się, zwłaszcza jeśli nie potrafimy tego robić, że tracimy nie tylko czas, a również pieniądze. Jakie zagrożenia czyhają na biedną zakupoholiczkę?

Janusze sprzedaży szmat

Przeglądasz alledrogo i inne podobne portale i natykasz się na nią! Przepiękna słodkobladoróżowa tunika, która cudnie powiewa na wielkookiej Japonce. Cena? Prawie za darmo! W sieciówce zapłacisz przynajmniej dwa razy tyle. Grzech nie wziąć!

Potem czekasz. Gdy kurier dzwoni, lecisz tak, jak stałaś, w fartuchu, jednej skarpetce i poczochrana, odbierasz paczkę i… truchlejesz! Okazuje się, że słodkobladoróżowa tunika to w sumie taka półprzezroczysta, dziwnie powycierana koszula nocna dla dziesięciolatki, w dodatku z jednym rękawem dłuższym. W sumie to nie wiesz czy bardziej chce Ci się śmiać czy płakać. Chyba jednak płakać.

O tym, że problem nie jest wydumany, świadczą liczne zdjęcia w internetach. Najpopularniejsi chyba polscy janusze sprzedaży dość długo urzędowali  we wsi pod Słupskiem, skąd wysyłali szmaty na całą Polskę. A może urzędują dalej?  Ale tak naprawdę żenująco nietrwałe i źle uszyte ubrania zdarzają się i w droższych sklepach. Jeśli zamawiamy pierwszy raz, skąd mamy wiedzieć, że to nie oni?

Za długo idzie

Za tydzień firmowa kolacja. Warto kupić coś nowego, bo poprzednią kieckę widzieli już wszyscy. Wchodzisz więc w sklepy online, szukasz… O, jest! Kolor się zgadza, wszystko inne również. Mierzysz się nawet od stóp do głów, dzwonisz na infolinię, żeby potwierdzić rozmiar i mieszankę materiału – ogólnie łatwiej chyba byłoby wybrać się jednak do centrum handlowego, no ale na to nie masz czasu/ochoty/jednego i drugiego. Klikasz na koszyk…

I czekasz. Czekasz. Dalej czekasz, bo przecież przesyłka może iść 2-3 dni robocze. Trzeciego dnia panikujesz, dzwonisz na infolinię. Po godzinnej próbie dodzwonienia się słyszysz, że „No tak, przesyłka idzie do trzech dni roboczych, to dziś wieczorem powinna być. No na pewno będzie. Najpóźniej jutro, bo mają dużo zamówień, rozumie Pani, dzień pączka z dziurką, a zaraz potem dzień pieczonego banana i ludzie rzucili się, żeby mieć co ubrać”. Tej nocy nie śpisz. Śni Ci się koszmar – podrywasz szefa na kolacji w znoszonej podomce, dziurawych podkolanówkach i kapciach! Piątego dnia wpadasz w furię i wydzierasz się na Bogu ducha winną panią z BOKu, która przeprasza za zgubioną na poczcie paczkę. Oni sprawdzą. Na poczcie paczki jeszcze nie ma. Sukienka kosztowała miliony monet i na kolejną pieniędzy nie ma.

Idziesz w sukience, którą wszyscy widzieli już trzy razy. Siadasz w kącie przy koreczkach i co chwilę ukradkiem ocierasz łzy. Wychodzisz przed północą. Następnego dnia przychodzi sukienka. Tniesz ją na kawałeczki i wysyłasz do najbliższej filii sklepu.

Szanowna pani, brak koloru

Jest! Jest! Czerwona sukienka, taka dokładnie jak chciałaś! Już ją na sobie widzisz, nawet modelka taka podobna… No, może 10 kg chudsza i 20 cm wyższa, ale prawie taka sama! Nie ma co się bawić w wybrzydzanie, to jest przecież to. Zresztą po godzinie przeszukiwania internetów nie masz na to siły. Znalazłaś to, co chciałaś.

Po trzech godzinach sprawdzasz skrzynkę pocztową, a tam: Szanowna Pani, tralalaa, ale jest pani fajna, że zechciała u nas pani coś kupić, rączki i nóżki całujemy, tralalala… prosimy o wybranie innego koloru, bo czerwony właśnie się wyprzedał, uszanowanko, kwota zaksięgowana, z poważaniem, „Ubraniadopierwszegoprania”.

To jest ten moment, w którym chce Ci się krzyczeć.

Kupowanie ubrań przez internet to żadne zło, nie uważam, że powinni tego zabronić, zakazać prawnie i obłożyć sankcjami. Sama wiem, że przy małych dzieciach często inaczej się nie da. Jeśli mieszkamy na głuchej wsi, również czasem łatwiej coś zamówić. Istnieje wiele sytuacji, kiedy tak jest łatwiej, nie mówiąc już o kobietach z tak wymiarową figurą, że co zamówią, będzie wyglądało pięknie.

Ja jednak wolę, jeśli tylko mam taką okazję, przymierzyć, sprawdzić czy na pewno nic nigdzie nie wisi, nie odstaje dziwnie na kolanach i przy łopatce. Zakupy online są świetne! Sama mam kilka sklepów, w których wiem, że większość ubrań będzie jednak leżeć ładnie. Sama czasem coś zamówię.

Jednak wolę sklep realny 🙂

Część I tekstu tutaj 😉

Komentarze

komentarze