Kilka dni temu zamieściłam na fanpage’u filmik z mężczyzną, który nie mając nóg, ukończył bieg z przeszkodami. Przeszkody były na tyle skomplikowane, że ja bym po prostu nie pobiegła. Poddałabym się na samym starcie. Ten pan, umięśniony zresztą, jak mało który pełnosprawny, bieg ukończył. Oczywiście, nie był pierwszy, ale udało mu się!

„A jaka jest Twoja wymówka?” Wyskakuje nagle, niczym filip z konopi uśmiechnięty coach z białymi ząbkami, wszczepionymi włosami i w granatowym garniturku (KLIK! Tu masz zachętę, by zostać coachem) . Bo widzisz, ten pan wymówek nie miał! On nie widział ograniczeń. Miał przed sobą cel i wziął się do roboty. Myślisz, że też nie możesz? Że też nie możesz mieć mercedesa oraz wakacji na Teneryfie, jak ja i ukończyć biegu, z przeszkodami, jak on?!

„Ojej, jakie to proste” – skwitował to mężczyzna z obniżonym napięciem ruchowym w kończynach. Nic, tylko wspinać się na tych linach i biec. I biec. „To tylko wymówka, rzeczywiście. Lecę, pędzę, biegnę” – do chóru dołączyła się astmatyczka, której zaawansowane stadium choroby z pewnością dałoby się powstrzymać siłą woli podczas morderczego biegu wśród traw, pyłu i piachu.

To Twoja wina

„Dziewczyny, pomóżcie! Nie daję już rady” – rozpłakała się kobieta na jednym z matczynych grup. Okazało się, że dziecko je całymi dniami, słabo przybiera na wadze, a biedna kobieta ma jeszcze dwoje dzieci i męża w pracy. Właściwie to spytała tylko o możliwe rozwiązania faktu słabego przybierania na wadze przy karmieniu naturalnym, bo przy jej sytuacji kupno mleka modyfikowanego stanie się za chwilę koniecznością, ale pozostałe sprawy wypłynęły przy okazji. „Zwariowałaś? Ja właśnie czwarte urodziłam. Domek czysty, sprzątam wieczorem na błysk, kiedy mąż wraca. W ciągu dnia da się ogarnąć czwórkę dzieci i wiszące dziecko. Trzeba TYLKO CHCIEĆ”. „Powiedz mężowi, żeby wziął urlop i karm. Ograniczenia są w głowie.” (KLIK! O co jeszcze walczy matka?)

To tylko jeden z wielu przykładów. Nie zliczę pozostałych. „Tak, całe jedzenie mamy bio i eko. To nie kosztuje dużo więcej, jeśli dobrze poszukasz, wydasz na jedzenie może dwa razy tyle, co teraz. Nie masz czasu? Ja pracuję na dwa etaty, mam dzieci, gotuję przez pół dnia i jeszcze mam czas, by wymądrzać się w internetach. Nie szukaj wymówek”.

Jak się troszkę podpytało, wyszło na jaw, że owszem, każda z nich radziła sobie całkiem świetnie – mając pewne ułatwienia, których pozostałym brakowało. Jednej pomagała żwawa i ogarniająca wiele babcia, dla bio-ekolożki pieniądze nie były żadnym problemem, kolejnej trafiły się dzieci – anioły.

A może jednak Twoja?

Oczywiście, nie twierdzę, że każdy, kto sobie poradził, miał pomoc, pieniądze i warunki. Nieraz bywa tak, że w zbliżonej sytuacji jeden z nas ogarnie konkretną sytuację lepiej, inny dużo gorzej.

Nie ma dwóch takich samych osób. Gosię co prawda przerosły codzienne ćwiczenia z Chodakowską, ale za to gdy w pracy zespół nagle dopadła kryzysowa sytuacja, wyprowadziła z niej wszystkich obronną ręką. Magda co prawda w tej sytuacji spanikowała, ale po powrocie „na szybko” ogarnęła jakiś bio-eko-fit obiad dla siebie i trójki dzieci, które następnie jako samotna matka wyszykowała na następny dzień do przedszkola, szkoły i żłobka i jeszcze miała czas, by poćwiczyć.

I tak dalej. Przykłady można mnożyć. Wiadomo, dobrze być świetnie zorganizowanym, planować życie tak, by pojawiające się kolejne sytuacje i wyzwania nie miały szans nas przerosnąć. Tylko że nie da się być we wszystkim dobrym. A sytuacja, która jednak przerasta chwilowo nasze możliwości, może pojawić się w każdej chwili.

Czyli nie ma co próbować?

„I gitara! Zawsze wiedziałem! Po co mam pokonywać ograniczenia, jak to bez sensu? Mogę w takim razie skupić się na tym, by żyć. A frajerów twierdzących, że to tylko wymówka, będę od dziś olewać”.

W grupie „Rozkminiacze” padła świetna sentencja: „Nie szukaj ograniczenia w możliwościach, a możliwości w ograniczeniach”. Zawsze warto szukać rozwiązań, wychodzić z siebie i jeszcze raz próbować ogarnąć to, co wydaje nam się niemożliwe. Zawsze warto wyciskać z siebie siódme poty, by się rozwijać. Nawet jeśli nasza sytuacja wydaje się być beznadziejna.

Nie ma się więc co obrażać, gdy Chodakowska podtyka Ci pod nos kobietę, która mając Hashimoto, właśnie zbiła pięknie swoją wagę. Tak, ta kobieta w odróżnieniu od Ciebie, trafiła w końcu na dobrego lekarza, dzięki czemu radzi sobie ze stanami depresyjnymi oraz ciągłym zmęczeniem. Tylko że efektu by nie było, gdyby nie zmordowała się do nieprzytomności przy ćwiczeniach. Gdyby nie zacisnęła zębów, czasem płacząc przy kolejnym cardio, że nie daje rady.

Rób więc to, co możesz, próbuj zrobić to, co dziś wydaje Ci się niemożliwe. A gdy już Ci się uda – nie zatrzymuj sukcesów dla siebie. Chwal się nimi, ile tylko możesz!

Jeśli jednak nie masz wyraźnych podstaw, by to stwierdzić (a umówmy się, z rozmowy na forum tego nie wywnioskujesz), NIGDY nie pisz komuś, komu dziś ciężko wyjść z określonej sytuacji: „To tylko wymówka”, „Ograniczenia masz w głowie”, „Ja sobie poradziłem, a miałem jeszcze gorzej”.

Za chwilę możesz sam szukać porady. I nie będziesz chciał wtedy tego słyszeć.