Są ludzie, którzy do zaśnięcia potrzebują po prostu zamknąć na chwilę oczy. Mogą spać dosłownie wszędzie: w pociągu, autokarze, autobusie, na fotelu, krześle, w hałasie, kompletnej ciszy, pomimo dziecka skaczącego po plecach – ot, następuje reset i człowiek śpi.

Nie jestem takim człowiekiem. Na szczęście lata bezsenności, póki co, minęły. Miałam jednak w ciągu swojego życia spore problemy z zaśnięciem i nie pomagały mi w nich dziwne stany lękowe. Dziś, gdy już łaskawie złożę głowę na poduszkę, zasypiam najczęściej dość gładko, nic w tym jednak dziwnego. Po prostu idę spać, kiedy już nie ogarniam, co ja w ogóle robię. To ten czas, kiedy dochodzę do wniosku, że choćbym miała jeszcze sporo do zrobienia, i tak w takim stanie tego nie zrobię.

Nie zawsze bywa jednak tak różowo. Po pierwsze, do spania potrzebuję łóżka. Wiem, brzmi śmiesznie, gorzej jednak kiedy wybieram się na wycieczkę autokarową. Do dziś pamiętam tę do Włoch, podczas której rzecz jasna w końcu w tym autokarze padłam, ale dużo było trzeba. Po drugie, przeszkadza mi wiele rzeczy. A już w ogóle gorące noce, takie jak mamy teraz, nie pomagają w zaśnięciu i spokojnym śnie.

Że nie da się nic zrobić?

Pewnym czynnikom nie zaradzę. Nie obniżę temperatury panującej na dworze, choć optymistyczne wieści dochodzą, że pogodą da się już sterować i być może niedługo będziemy mogli na złość sąsiadce Frani, której nie podobają się nasze krzyczące dzieci, zamówić kilka burzowych chmurek, kiedy dowiemy się że planuje grilla. Póki co jednak trzeba się, tfu! Dostosować.

Czyli nic nie poradzimy? Coś tam zrobić jednak możemy. Oto garść moich metod – takie sposoby na sen, które sprawiają, że śpię nieco lepiej. Czy pomagają? Powiedziałabym, że najlepszym z nich jest dziecko, które również spać nie lubi i to od samego początku, ale co ja Ci będę dziecko w brzuch wciskać – to znaczy, oczywiście polecam tę metodę, ja jednak wspomnę o tych mniej „inwazyjnych”.

Chłodny pokój

O ile nie ma akurat zimy i nie wystarczy przykręcenie grzejnika, by w pokoju zrobiło się nagle jakieś dwanaście stopni na plusie, warto po prostu przewietrzyć przez pięć minut. W ogóle, warto wietrzyć, bo poza chłodkiem, jest przede wszystkim świeżo. Roztocza znikają, a niezastałe powietrze naprawdę pomaga w zaśnięciu.

Chodzi jednak o to, by temperatura nie była nie wiadomo jak wysoka. I wiem, w letnie wieczory czasem te 25 stopni witamy z ulgą, bo w końcu się ochłodziło. Sama też mieszkałam długo w domu, gdzie paliło się w piecu i dom mógł stanowić wzorzec katolika przestrzegającego zasad Pisma Świętego: był albo zimny albo gorący. Czasem więc po prostu się nie da, ale jeśli masz w mieszkaniu termostat, jest to sposób na sen dla Ciebie.

Mimo to warto dążyć do tych idealnych temperatur, a idealną temperaturą do spania jest 19-21 stopni (choć źródła podają czasem, że i mniej). Niby lepiej mniej, niż więcej – choć to zależy od pory roku i domowników. Nie schłodzimy przecież mieszkania, jeśli w łóżku leży niemowlak. Temperatura powyżej 21 stopni nie jest jednak dobrą temperaturą, nawet dla niemowlaka, a już w ogóle dla nas.

Jedzenie dwie godziny przed snem

I tu mnie masz! Jeśli leżę i nie mogę zasnąć, najczęściej najpierw zastanawiam się, co jadłam, a potem pluję sobie na leżąco w brodę i obiecuję, że nigdy więcej tak późno. Nigdy więcej nie jest u mnie specjalnie odległą jednostką czasową, szczególnie w ciąży, gdy głód ssie jakoś bardziej, a ja obawiam się, że noszę kolejnego żarłoka i jeśli nie zjem kanapki, to wygryzie mi jelita.

W każdym razie, sama jestem sobie winna. Ty również, jeśli po paczce chipsów przewalasz się z boku na bok, nie mogąc znaleźć tej idealnej pozycji z powodu pracującej wątroby i żołądka oraz zwyczajnie nie mogąc zasnąć. Wieczorem je się lekkostrawnie, bez szaleństw i nie tuż przed snem. I tak sobie myślę, pisząc te słowa o 23:00, że po tym co właśnie zjadłam, nie będzie dziś tak łatwo.

Książka przed snem

Wiadomo, ciekawa książka sprawia, że chcemy zarwać noc (Tu przeczytasz o tym, że miałam złe oceny, bo czytałam) i nie ma w tym nic dziwnego. Najczęściej jednak, o ile nie jesteśmy rześkimi nastolatkami albo wczesnymi studentami, na chęciach się kończy i nagle budzimy się, zastanawiając, gdzie skończyliśmy czytać i w którym miejscu skończyła się historia opisana w książce, a zaczął fabularny sen.

Jeszcze lepiej, gdy mamy wadę wzroku! Poważnie, jeśli męczy się wzrok, męczy się całe ciało i człowiek szybciej wpada w objęcia Morfeusza. Przetestowane – bez wady wzroku ta metoda działała średnio. Z wadą jest skuteczniej.

Ciepłe mleko i inne napoje

„Mamooo nie mogę spać!” „Wypij ciepłe mleko, powinno pomóc” – ot, taki dialog sprzed dwudziestu lat, między chyba każdą mamą i dzieckiem. W każdym razie, mleko, szczególnie ciepłe mleko, rzeczywiście nieco pomaga. Może ma to związek z łagodzeniem kwasów żołądkowych, a więc z punktem drugim, o niejedzeniu przed snem.

A jeśli żołądek jest spokojny, to i nam się lepiej śpi. Nie jest to co prawda lek na całe zło, mi pomaga raczej się uspokoić, niż zasnąć. Warto jednak spróbować.

A dla starszych dzieci? Takich już po 18-tce? Uwaga: to nie jest sposób na codzienne zasypianie albo częste stresy! Jeśli jednak akurat wiedziałam, że coś prawdopodobnie nie da mi spać, jakieś niepokoje wędrowały mi po łbie, trzęsły wewnętrznie, pomagała lampka wina. Nie więcej niż jedna. I podawana rzadko. Sama wypróbowałam ten sposób chyba trzy razy. Dwa razy spałam jak… Kurczę, napisałabym że jak niemowlę, ale mam kiepskie wspomnienia z tym niemowlęcym snem. Raz, wiedząc że w nocy będzie upiornie wiało, również wypiłam, pamiętając sierpniową burzę, ale dziwne ciśnienie sprawiło, że efekt wina wyparował, zanim w ogóle się zaczął. Ot, cuda i dziwy na tej planecie.

Brak niepokojących informacji przed snem

Łatwo powiedzieć. Niepokojące informacje to nie krasnoludki, które poczekają przed drzwiami sypialni, aż zaśniesz, a rano zostawią karteczkę z treścią „Ja przepraszam, że niepokoję, ale kumpel Ci nogę złamał”. Na większość z nich nie masz wpływu. Ja również nie.

Chodzi jednak o pewien dobór informacji. Pamiętasz jak pisałam o wyprawie na Nanga Parbat? Tak, tej która zakończyła się tragicznie dla Polaka. Jeszcze leżąc w łóżku, śledziłam na telefonie pojawiające się wiadomości, a kiedy już udało się zasnąć, śniło mi się że nadal te wiadomości czytam i że ich uratowano. Niespecjalnie korzystny sen, biorąc pod uwagę mój wypoczynek.

Nie zawsze więc można. Jeśli jednak mamy okazję, warto przed snem po prostu unikać wszelkiego szumu informacyjnego, w którym może znaleźć się coś, co nas zirytuje.

Cudowne sposoby na sen?

To wszystko? Mniej więcej. Nawet bardzo mniej więcej. Pomaga również codzienny wieczorny rytuał, taki wiesz: kolacja, mycie, książka, spanie, itp. U każdego nieco inny, jednak tworzenie rytuałów sprawia, że gdy coś go przerywa, następuje irytacja i jest jeszcze gorzej. Można go jednak potraktować jako punkt odniesienia.

A może Tobie pomaga coś innego? 🙂