Gdy pierwszy raz usłyszałam o akcji „Share Week”, miałam mieszane uczucia. Bo niby sprawa fajna i naprawdę pożyteczna, ale rodzi troszkę okazji do dziwnych „wymianek”, „ustawek” i innych. Potem prześledziłam rezultaty i zdanie zmieniłam.

Bo okazało się, że potrafimy uczciwie i najczęściej tak właśnie robimy! No dobra, ale o co w takim razie chodzi w akcji? Tak łopatologicznie, żeby Wam jak krowie na rowie wytłumaczyć. No więc, najogólniej – podczas Share Week blogerzy polecają swoim czytelnikom ciekawe blogi, które również czytają. Dzięki czemu nawet jeśli do tej pory czytałeś głównie mnie i właściwie blogi niespecjalnie Cię interesują, możesz znaleźć coś, przy czym być może także utkwisz na dłużej.

Przy czym, nie chodzi tu o to, by chwalić się, że ach, znamy tych najpopularniejszych. Więc mimo że uwielbiam czytać na przykład Bakusiowo, nie umieszczę bloga Malwiny w zestawieniu. Bo prawdopodobnie również o nim słyszałeś. Z pewnością prędzej, niż o blogach, które tu zamieszczę. Idealnie jest, jeśli Share Week wygrają mało znane wcześniej strony. Bo tak, na końcu jest zestawienie, ile razy dany blog padł.

A jeśli jesteś blogerem?

W takim razie i Ty możesz wziąć udział! Podaję króciutką i prostą instrukcję:

– Wymieniasz w swoim tekście na temat Share Week 2018 dwa ciekawe blogi i Rozkminy Tiny… Tak, wiem. Nieśmieszne. Piszesz więc o trzech blogach, które lubisz. Możesz podać więcej typów, rzecz jasna, ale w arkuszu akcji miejsce jest na trzy najlepsze.

TUTAJ w komentarzu wklejasz link do swojego tekstu (tu również przeczytasz więcej o akcji),

– I wypełniasz krótką ankietę, która znajduje się na tej samej stronie.

Akcja trwa do 8 kwietnia, więc w sumie to taki Share Three Week czy jakoś tak. Co oczywiście, nie ujmuje mu fajności!

A moje typy?

Przechodzimy do sedna! I tu całkiem szczerze sobie popłaczę, że znaleźć trzy spośród naprawdę różniastych i cudownych blogów, które ludzie piszą jest strasznie trudno. Mało brakowało, a skończyłoby się to… losowaniem. Oparłam się jednak pokusie i postarałam się wyłonić perełki, o których jeszcze nikt nie wspomniał i niekoniecznie wspomni (choć może być różnie, bo to cudne blogi). Nie obyło się bez wyrzutów sumienia, że przecież pozostałe też są perełkami. Więc po prostu zadziałał babski instynkt. Te i koniec, bo się rozmyślę! Fanfary proszę:

Kupuję polskie produkty – najpopularniejszy chyba w zestawieniu blog, prowadzony przez Justynę Ziembińską-Uzar. Tu promowało się patriotyzm konsumencki, zanim zaczął być modny. Tu się go tłumaczyło, pokazywało, że Polacy nie gęsi i mają się czym pochwalić. I owszem, czytanie wywołało we mnie czasem smutne refleksje na temat kosztów polskich ubrań (niestety, są one odczuwalnie droższe) czy innych produktów, ale i również częste zdziwienie, że marka, którą lubię i brzmi obco, jest w rzeczywistości polska. Polecam w każdym razie każdemu, kto uważa że warto wspierać polski kapitał!

Bezpieczny w Tłumie – należę do osób, które w nowych pomieszczeniach, szczególnie tych z większą liczbą osób, automatycznie szukają ewentualnych wyjść ewakuacyjnych lub drogi ucieczki. Możliwe że to delikatne syndromy nerwicy lękowej, nie będę się sprzeczać. W każdym razie, przebywanie w zaludnionych miejscach oraz rozwój cywilizacji niesie ze sobą pewne zagrożenia. I o tym pisze Bartosz Grduszak, który bezpieczeństwem tłumów oraz imprez masowych zajmuje się zawodowo. Jak sobie poradzić w przypadku ataku nożownika lub innych niebezpieczeństw w tłumie? Jak uchronić się przed gwałtem lub pigułką gwałtu? Co zrobić w obliczu napierającego na Ciebie spanikowanego tłumu? Wiadomo, że zagrożeń nie unikniemy, nawet jeśli do końca życia przesiedzimy okuci poduszkami na kanapie. Jednak, jeśli już znajdziemy się w opisanej sytuacji, wiedza jak można sobie z nią poradzić zwiększa nasze szanse na przeżycie. Zachęcam więc, by czytać i być spokojniejszym o to, co już wiemy.

Babcia Gawędziarka – taki trochę pamiętnik, ale nie tylko. Blogopamiętniki troszkę już jakby się kończą i ich miejsce zajmują blogi eksperckie, co widać również w moim zestawieniu. Ten jednak jest wyjątkowy. Kto jest bohaterką? Historyczka, humanistka, bardzo wrażliwa, która uwielbia „gawędzić”. I mimo młodego wieku, robi to niczym rasowa babcia! Na blogu znajdziesz również ciekawe recenzje kulturalne i książkowe, wywiady (ha! Dorwała nawet Jarka Kozłowskiego) oraz trochę bosko-ludzkich relacji. Niby mydło i powidło, ale jednak wszystko z sobą idealnie współgra. Polecam, szczególnie kobietom.

To wszystko?

O nie! Bo mimo że w Share Week 2018 miejsce jest tylko dla trzech blogów, ja szczerą i ogromną sympatią darzę dużo więcej. Jeśli więc wciąż nie masz dość, polecam choćby:

https://zbygniew.pl/ TUTAJ pisałam o ważnej roli ojca, stąd też piszących ojców całym sercem wspieram. U Zbygniewa mamy trochę typowego tatowego luzu oraz humoru, ale i mnóstwo miłości do żony i dzieci.

http://www.katolickamama.pl/ – znów parenting, niepozbawiony trosk – tych codziennych oraz epizodycznych, związanych choćby z wcześniactwem. Bardzo sympatyczny, a przy okazji Boski 🙂

https://simpledancerslife.com/ – blog tancerki baletu. Wielu rzeczy nie wiedziałam, założę się, że Ty również nie.

http://www.mamdopowiedzenia.com/ – chylę czoła, rzadko kto potrafi tak dobrze bawić się sarkazmem!

https://maciejwojtas.pl/ – copywriter. Jak jest? Zabawnie, momentami refleksyjnie – bardzo często zaskakująco.

http://headdivided.pl/ – o studiach, a ja lubię wspominać czasy studenckie 🙂 i troszkę o polskiej edukacji.

https://www.lipinski-kamil.pl/ – prosto, łatwo i przyjemnie o internetach, mediach społecznościowych i troszkę o społeczeństwie.

I na tym kończę zestawienie, choć mam z tego powodu wyrzuty sumienia, bo czytam o wiele wiele więcej. Tak wiele, że po prostu teraz nie przychodzą mi do głowy. Pewnie po opublikowaniu moich typów nagle przyjdzie mi do głowy blog albo nawet kilka, które koniecznie powinny były się tu znaleźć. Znaczy się, na pewno tak będzie, bo tekst pisał się dwa dni i przez ten czas różniaste blogi krążyły mi w głowie, niczym w kalejdoskopie. Trudno. Jest jeszcze przyszły rok!

A kogo czytasz Ty? 🙂