Mamy więc za sobą wrzesień. Dziecko uodparnia się powoli na krążące wirusy, reszta rodziny też ciężko walczy. Ja, prócz tego, ciężko walczyłam z warunkami technicznymi, podejmując ciężką decyzję związaną ze zmianą sprzętu. Wrzesień to również czas pakowania się i wyjazdu na studia – nie jest to już co prawda moja rzeczywistość, ale dlaczego miałabym nie powspominać, widząc wprowadzających się do klatek obok biedaków?

Wrzesień to także czas wydawania mnóstwa pieniędzy – mowa tu oczywiście o dzieciatych. Im dalej, tym gorzej, bo przedszkolak niby potrzebuje głównie „wyprawki”, teoretycznie opłaconej przez Samorządy, praktycznie przez rodziców oraz mnóstwa ubrań, które za chwilę będą nie do doprania. A potem? Potem zaczynają się podręczniki i jeszcze większa wyprawka. Wygodne ciuchy? Gorzej! Muszą być modne i najczęściej „nieco” droższe.

I jak tu zaoszczędzić? Mi przypadł do gustu ebook Marka Czumy – lekki, łatwy i przyjemny. Co jest pozytywem, bardzo uniwersalny. Spodoba się zarówno studentowi, który właśnie zaczął łączyć naukę z pracą, jak i rodzicowi, walczącemu z budżetem mimo pisku kurcząt, wrzeszczących „Mamo, pić! Mamo, spodnie z Zary!” A niestety, pułapek przy próbach oszczędzania jest sporo, a nawet jeszcze więcej. Wiem z własnego doświadczenia. Nie każdy z nas jest asem finansowym.

A skoro mowa o finansach – na prawym pasku mojego bloga masz godną inicjatywę do wsparcia. W moich okolicach przez ostatnie dni nie brakowało tragicznych wydarzeń, związanych z pożarami po uruchomieniu domowej kotłowni. Ofiarami, niestety, najczęściej były dzieci. Tu sytuacja, jeśli „bomba wybuchnie”, może wyglądać jeszcze tragiczniej.

 

Inne blogi

Wiesz już, że jestem mamą, ale i skończyłam studia pedagogiczne, a nawet pracowałam w zawodzie. Co mnie wtedy strasznie irytowało? Robienie prac za podopiecznych – zarówno ze strony nauczyciela, jak i rodzica. Oczywiście, nie mówię o pracach codziennych, aż tak źle nie jest. Jednak już rozmaite konkursy wygrywają nie dzieci, ale ich rodzice albo nauczyciele. Mowa o tym również na Mądrych Rodzicach. Na szczęście powoli chodzimy po rozum do głowy i buntujemy się przeciw takim praktykom. Wszyscy.

No właśnie – jestem mamą. I wiem, że dziecko nie buntuje się, bo chce mnie wykończyć i posłać do wariatkowa. Poważnie, głupia nie jestem albo akurat nie w tej materii. Jestem jednak człowiekiem, nie maszyną. I poza wychowaniem dziecka, łączę wiele innych ról społecznych. Dlatego jak czytam o wyrozumiałości i traumie biednego dwulatka, któremu nie pozwoliłam sama wybrać dziś ubranek, nóż mi się w kieszeni otwiera! Więcej o tym pisze Mama pod prąd. Trafnie, ciekawie – popieram!

A podsumowanie września u mnie?

Tekstów w tym miesiącu mniej. Chyba od początku pisania bloga nie miałam takiego combo, utrudniającego pisanie. I oczywiście wiem, że to przedsmak tego, co czeka mnie za miesiąc. Miałam tylko nadzieję, że zacznie się dopiero za miesiąc. Dość jednak biadolenia! Oto i wrzesień na rozkminach:

Tekst pełen wstydu, po którym zostali tylko ci, którzy naprawdę od początku mnie wspierali. Bo jak wytłumaczyć recenzję wina… bezalkoholowego? Czy są jeszcze granice, których nie przekroczyliśmy, jako ludzie? A może to początek końca? Jeśli jednak jesteś tolerancyjny w stosunku do rozmaitych dziwactw, zapraszam.

Minimalizm? Mam do niego nieco dziwny stosunek, szczególnie kiedy patrzę, jak nagle robi się modną filozofią życiową. Sama lubię uporządkowaną przestrzeń wokół siebie, wolną od różnych śmieci, świecidełek oraz szpargałów… Choć lubię i te przestrzenie, jakie były najczęściej moim udziałem… Czyli właśnie te zagracone. Podsumowując? To chyba nie dla mnie.

Kiedy zbliża się październik, jest prawie pewne, że będę pisać o studiach! Gdzie mieszkać? Dlaczego wybrać rzeźbę, a nie ekonomię? W tym roku natomiast: czy w ogóle warto studiować? I czy studia coś nam dają?

„Kupiłabym tę bluzkę. Ile za nią?” „Priv” – czyli dialog, jakich wiele na portalach społecznościowych. Tajemnicza cena podawana tylko i wyłącznie na priva. Dlaczego tam? I dlaczego tak lubimy się żalić, że coś jest dla nas za drogie? O tym więcej tutaj.

Równouprawnienie? Nie będę kłamać, że mam wiele wspólnego z feminizmem – bo nie mam, szczególnie z tym współczesnym. Wciąż jestem jednak zażenowana brakiem równości w wielu sferach życia. Pamiętasz tekst o zgwałconym mężczyźnie, z którego tak wielu się śmiało? Podobnie jest przy mężczyźnie, którego bije kobieta. Fujara. Oddać wariatce nie potrafi. Odszedłby od niej, a nie. A tymczasem, problem nie jest mały, bo i kobiety coraz chętniej od przemocy psychicznej idą w fizyczną.

Ostatnie miesiące obfitowały w decyzje, które musiałam podejmować – bo musiałam. Było więc stresująco, a ja bałam się i wciąż się boję, że coś może się nie udać. Zazdroszczę trochę ludziom, którzy po ryzyko idą z luźniejszym nastawieniem, ale i wiem, że ja z moim nie jestem jedyna. Ten tekst jest więc takim trochę pocieszeniem – ostrożni wszystkich krajów, łączmy się! 🙂

Idealne życie na blogu albo instagramie? Idealny makijaż, ułożone włosy, mieszkania, w których się nie mieszka, tylko robi zdjęcia? W idealne życie nie wierzę. Są jednak ludzie, do których to trafia. Są ci, którzy w to wierzą oraz tacy, którzy blogowy idealizm po prostu lubią.

I to już wszystko! Ciekawa jestem czy uda mi się jeszcze podsumować październik 🙂