Sierpień był dla mnie czasem podsumowań i to na kilku płaszczyznach. Przede wszystkim, okazało się że już od 12 lat jestem pełnoletnia i czas kupić sobie krem przeciwzmarszczkowy 30+, którego to jednak jeszcze się nie dorobiłam.

Blog z kolei skończył trzy lata, a ja widzę że mimo mizernej widoczności w mediach społecznościowych i wciąż niezrobionego newslettera, jakimś cudem tu trafiasz. Nic, tylko się cieszyć!

Co nas zajmowało w sierpniu?

Wciąż upały. I choć w drugiej połowie nieco zelżały, i tak dawno nie pragnęliśmy deszczu tak jak w tym roku. Jakimś cudem nie umarłam i sądzę, że sporą rolę odegrała tu wanna z chłodną bieżącą wodą, gdzie polewałam się, niczym karp przed świętami.

Zajmowała nas, nieco na siłę, polityka. A to za sprawą plakatów, które pojawiły się również pod moim oknem, dzięki czemu dowiedziałam się, że to nie jest tak, że nie mam pieniędzy, bo nie potrafię oszczędzać, a moje miliony zagrandziła mi partia rządząca. Ta nie pozostała dłużna i wyjaśniła, w równie debilny sposób, że to nie oni, a ci pierwsi. Byłoby śmiesznie i kupilibyśmy do tego kisiel, gdyby nie fakt, że na tę uroczą konwersację poszły nasze pieniądze. Dużo naszych pieniędzy.

Było jeszcze smutniej, bo z powodu świetnej pogody, nad morzem kąpało się mnóstwo osób. To znaczy, jeśli kąpali się zgodnie z zasadami bezpiecznej kąpieli i na strzeżonej plaży, to najczęściej nie było smutno. W każdym razie, wśród wielu pojedynczych tragedii, cała Polska przeżywała śmierć trojga dzieci w Darłowie. Ja natomiast nie wyobrażam sobie, co czuli wtedy i co czują dziś rodzice. Od komentowania telenoweli z prawnikiem w tle się powstrzymuję.

Co działo się na blogach?

Czarna strona sportu? Wszyscy wiemy, że taka jest, ale mało kto wie, na czym ona polega, poza szprycowaniem się nielegalnymi substancjami. Temat podjęła Blogierka, która wyjaśniła jak krowie na rowie, dlaczego niektórzy kulturyści wstrzykują sobie insulinę, mimo że nie ma ku temu podstaw zdrowotnych i jak można w ten sposób ciągu kilku minut odwalić kitę. To tekst z cyklu: świat, którego nie rozumiem.

Kolejny tekst nie jest co prawda nowością, ale uważam, że warto go „powielać” – chodzi konkretnie o krew pępowinową i jej bankowanie. W ciąży większość rodziców prędzej czy później natknie się na marketing komercyjnego banku – sama ostatnio po raz kolejny wysłuchałam takiej prelekcji i widzę, jak hasłami typu: „życie i zdrowie dziecka jest bezcenne”, loteriami oraz łzawymi historiami nakłania się rodziców do zostawienia grubych hajsów. Podobnie jak autorka, cieszę się że takie banki istnieją, bo dobrze mieć wybór. Dobrze jednak przedtem mieć i wiedzę, niekoniecznie z broszury reklamowej.

Strasznie tu tym razem ciężko i informacyjnie, więc dorzucę uroczy i prorodzinny lifestyle Macieja Gnyszki, z humorem. W czym mąż i żona są lepsi od kochanków? Uprzedzam, niekoniecznie chodzi o to, że ci pierwsi lepiej gotują 😉

A co działo się u mnie?

Dlaczego nawet, gdy umieram z gorąca, w morzu raczej się nie kąpię i to mimo, że mam naprawdę bliziutko? Wszystkie powody wyjaśniłam tutaj , wyjaśniając przy okazji turystom, że sinice w Bałtyku to naprawdę nie problem kosmetyczny, który można zbagatelizować.

Jak nic nie robić i pogodzić się z tym, że i my musimy odsapnąć, nawet jeśli dom właśnie zarasta brudem oraz ginie pod zabawkami dziecka? Tłumaczyłam to Tobie i w sumie troszkę również sobie. Bo niestety, z powodu bycia okrąglejszą musiałam odpuścić. Uczę się dalej.

Istnieją cudowne sposoby na sen? Są noce, podczas których nie zrobimy nic – szczególnie jeśli czymś bardzo się martwimy. Ja jednak z racji problemów z zasypianiem, które kiedyś miałam, wypracowałam sobie kilka sposobów.

Na moje trzydziestolecie postanowiłam pokazać, jak bezinteresowni potrafimy być i co takiego przytrafiło mi się przez ten czas dzięki ludzkiej bezinteresowności. Było tego jeszcze więcej, rzecz jasna!

Pisałam również o tak niezbędnej w czasie ciąży aktywności – trudnej, jeśli człowiek ma ochotę wzywać Greenpeace do obrócenia cielska w łóżku. A przy okazji przetestowałam fajną butelkę z filtrem węglowym, którą nadal polecam i ostrzegam, że uwielbiają ją dzieci. Moje tylko czatuje, żeby podebrać matce wodę.

Czy nie demonizujemy przypadkiem uzależnienia od smartfona? Próbowałam na to pytanie odpowiedzieć tutaj. Tekst z cyklu: znów nie wszyscy zgadzają się z blogerem! Wrr…

Jakże trudno jest nam czasem powiedzieć: nie wiem. Takie zwykłe, proste „nie wiem”. Czyżby po: proszę, dziękuję i przepraszam był to kolejny ciężki do wypowiedzenia zwrot, przy którym wolimy rozprawiać o kwasie deoksyrybonukleinowym?

Zaprosiłam również do kina! To znaczy, głównie baby zaprosiłam, bo domyślam się, że mężczyźni nie będą tłumnie wbijać na „Mamma Mia 2”, czyli komedię romantyczną z piosenkami ABBY w tle.

A na koniec – zastanawiałam się czy lepszym rozwiązaniem na oddziałach położniczych jest wspólny pokój odwiedzin, czy też sala położnicza. Trochę zaskoczył mnie fakt, że to drugie jest tak rzadko stosowane.

I tyle! To jak? Co podobało Ci się najbardziej? 🙂