Czerwiec to taki miesiąc, kiedy mało kto ma jeszcze wolne. Dzieci poprawiają oceny, a więc rodzice również urlop planują później, studenci walczą z sesją. A co za tym idzie, pogoda przez cały miesiąc jest piękna, można się opalać, tylko nie mamy na to czasu. Czas jest w lipcopadzie, tfu! W lipcu.

Z drugiej strony, gdy piszę te słowa, marzę o jakimś wiatraku przy biurku, a za oknem jest korek, bo gdzieś w moim mieście wygięły się tory od gorąca i tramwaj zatarasował kawał ulicy. Może więc lipiec jednak się nie zaczął?

Co mnie urzekło?

Jesteś z tych, którzy każde negatywne zachowanie dziecka zwalają na rodzica? Nie będę kłamać, że i mi się nie zdarzało stwierdzić „z góry” czegoś, co mogło skrzywdzić rodzica. A miłość do dziecka agresywnego jest miłością ciężką, o czym świadczyć może TEN artykuł. Dzieci wyjęte spod prawa do pomocy. Rodzice również – bez wsparcia, za to z osądami wokół. Tej kobiecie, gdy była już na skraju, pomogli. Jak jest z innymi? A że istnieją inni, niestety wiem.

O karmieniu piersią pisałam już ja , pisało tysiące innych osób. Tym razem jednak blogerki wzięły sprawy w swoje ręce i razem z innymi podmiotami pokazały, że „Koniec zabawy w chowanego” . W kampanię włączył się między innymi Sfinks, który z radością oznajmia matkom, że są u nich mile widziane. Warto uświadamiać? Ja dzięki podobnym akcjom widzę sporą zmianę! Karmienie piersią w miejscu publicznym popiera lud od prawa do lewa, od konserwy do liberałów – i już naprawdę mało kto buntuje się, że przecież kobieta może siedzieć w domu, aż dziecko łaskawie się odstawi. Mam tylko nadzieję, że jako karmiące, również staniemy na wysokości zadania i „świecić cycem” nie będziemy. W końcu, dyskretne jedzenie to podstawa 🙂

Polecam

ACTA 2? Niekoniecznie, ale nowa unijna dyrektywa może nam ostro namieszać, o czym krótko i konkretnie tutaj. Aż dziw, że nie wyszliśmy na ulicę… No dobrze, wyszliśmy. Tylko wiesz, malutko nas. Rozumiem, że kobity z dziećmi, w ciąży, lud pracujący nie zawsze może. Tylko jakoś tak myślałam, że wolność mediów społecznościowych i dostęp do edukacji leży w gestii zainteresowań osób młodych. Pamiętam, jak tłumnie zrobiło się na ulicach podczas protestów w sprawie ACTA. Teraz, patrząc na to, jak większość ludzi ma to w nosie, za to za chwilę znów zacznie krzyczeć o sprawach totalnie nieistotnych, mam takie gorzkie przemyślenia, że może na to zasłużyliśmy?

Pod koniec miesiąca, bez względu na pogodę i inne tam, zasiądę po raz kolejny do jednego z naprawdę niewielu seriali, którego śledzę. Mowa oczywiście o Orange is The New Black, o którym pisałam tutaj. Co mają w sobie odcinki o zarozumiałej blondynki z klasy średniej, która pokutuje w więzieniu za „przygodę życia” z przemytem narkotyków? A może inaczej: co mają w sobie historie innych kobiet, które uświadamiają nam, jak różne jesteśmy i że wcale nie jest trudno zniszczyć sobie życie?

Podsumowanie czerwca na blogu

A na blogu? Ajjj! Zaroiło się od golizny – i to bez karmienia piersią. Ba, nawet nie musiałam wrzucać „gołych bab” dla podniesienia statystyk. Bo najpierw dziwiliśmy się, że studenci się dziwią, że na uczelnię to się jednak ubrać trzeba. Zgroza, a oburzenie było tak wielkie, że wpisu przypominającego, jak fajnie jest zostawić top, szorty czy „żonobijkę” na plażę albo do klubu, już nie ma. Następnie zwierzyłam Ci się, czym jest dla mnie „body positive” – po polsku „ciałopozytywność”. Pogadaliśmy sobie również o jej plusach oraz minusach oraz przyznałam, że czasem jestem z nią na bakier. Na końcu natomiast opowiedziałam o akcji „Stop golasom na ulicy”. Spokojnie, nie będę biegać za Tobą, kiedy zobaczę że widać Ci brzuch albo kolana. Tu chodzi o miejscowości plażowe, gdzie ludzie często zapominają, że nie są już na plaży i lecą do centrum w bikini i slipach.

Było też „po męsku”. A więc pojawił się pan przedszkolanek, stanął sobie przed nami, a my debatowaliśmy czy mężczyzna w przedszkolu to ktoś, kogo chcemy dla naszych dzieci czy jednak wolimy kobietę? Następnie dowiedzieliśmy się, że… Depresja poporodowa może dotyczyć również mężczyzn. I to był chyba trafiony tekst, bo zdziwił wiele osób. Przyznam, że ja też byłam poruszona, kiedy się dowiedziałam.

Po kolejnej sprawie z dzieckiem zostawionym w samochodzie taktownie przypomniałam, że tragiczna w skutkach pomyłka to coś, co prawdopodobnie groziło każdemu z nas. I że warto kontrolować otoczenie, dbać o to, byśmy nie byli zmęczeni… I nie osądzać. Bo tragedia, za którą jesteśmy odpowiedzialni, może przydarzyć się Tobie. I mi.

Mimo że jedzeniowo ma być teraz, w lipcu, już w czerwcu pisałam, jak to w dzieciństwie byłam niejadkiem, a potem modliłam się, by nie było nim moje dziecko. Teraz też się modlę. Kilka dni później rozmawialiśmy o tym, co wziąć na piknik. I nie, powtarzającą się najczęściej opcją wcale nie był alkohol! Za to zatęskniłam za jajcem na twardo i solą w woreczku. Gdzie te czasy?

Zbulwersował mnie również Jesper Juul (nihil novi), który proponował dziękowanie dziecku za chodzenie do szkoły. Zdania były podzielone i, chlip, niektórzy mieli inne, niż ja. Podobnie było, kiedy zwierzyłam się, że sesje noworodkowe często są dla mnie dziwne. Zgroza! Gdzie policja blogowa? Jak tu blogować, jak nie przytakują? I gdzie te czasy, kiedy najpierw pisano „Kurczę, rzeczywiście, racja”, a potem czytano wpis?

A na koniec? Miałam urlop! Urlopik właściwie, króciutki taki, w dodatku być może nie uznasz tego za wakacje, bo… Wyjechałam z dzieckiem. Mało tego, mam dziś czelność twierdzić, że było warto!

A na zakończenie?

Instagram, a jakże! Torunia tam sporo, więc jeśli kochasz to miasto, jak ja, wpadaj. Jeśli nie, zostaje Ci źle pokolorowana kolorowanka. Ach, jakże dumna z niej byłam!