O stosunkach polsko-żydowskich dzisiaj chyba dużo mówić nie muszę. Delikatnie mówiąc, dobrze nie jest, a sytuacja nie zmierza ku poprawie. Kłamstwa, z jakimi musimy się mierzyć, są po prostu krzywdzące.

Tym bardziej zaciekawił mnie kolejny projekt „Panien Wyklętych” – Panny Sprawiedliwe wśród Narodów Świata. Nie bacząc więc na śniegi, mrozy i pogodę, która sprawiła że nie miałam najmniejszej ochoty na opuszczanie domowych pieleszy, pojawiłam się w Muzeum II Wojny Światowej.

Od razu zaznaczę – wcześniejsze Panny, czyli: Morowe Panny, Panny Wyklęte oraz Panny Wygnane znam i jestem w nich zakochana. Nieco mniej do gusty przypadła mi druga część Panien Wygnanych. Na koncercie jednak piosenek z tej płyty pojawiło się mało. „Panny Sprawiedliwe wśród Narodów Świata” były mi jeszcze nieznane.

A sam koncert?

Pierwotnie tytuł miał brzmieć „Na Pannach Sprawiedliwych siedziałam i ryczałam” i nie ma w nim żadnej przesady. Gdy tylko wybrzmiała mocna ścieżka dźwiękowa do piosenki „Tęsknota”, wykonywanej w oryginale przez Kasię Groniec, momentalnie łzy do oczu popłynęły. Kolejne piosenki powodowały, że ludzie nawzajem pożyczali od siebie chusteczki. Potem „na szczęście” pojawiły się mocne brzmienia, równie emocjonujące, jednak mniej wzruszające.

Dodam, że udało mi się zarezerwować miejsca dość daleko od sceny. Pocieszałam się, że muzeum leży troszkę na uboczu, a na dworze mróz ściska, więc pewnie znajdą się osoby, które po prostu nie przyjdą i zwolnią nam miejsca bliżej – przecież prawie zawsze tak jest. Przeliczyłyśmy się jednak, bo miejsca były zajęte „pod korek.” Szczęśliwie, okazało się że w sumie dobrze wyszło, bo widok miałyśmy świetny.

Mocne momenty? Oczywiście „Rota”, podczas której cała publiczność stała i śpiewała. Marika krzycząca „Nigdy więcej wojny” – bo piosenki „Panien”, mimo że opowiadają piękne, nieraz romantyczne historie, nie słodzą. Jest w nich miejsce na krew, na okrucieństwo, na pytania o sens bohaterstwa i narażania swojego życia, ogromną tęsknotę, zmarnowaną młodość. Jeśli myślisz, że posłuchasz bojowych i pięknych historii, po których zachce Ci się powrotu do tamtych czasów – bardzo się przeliczysz. To nie były dobre czasy. To były czasy, w których mimo wszystko czyniono dobro.

Sprawiedliwi wśród narodów świata

Tak jest również na najnowszej płycie. Szalona? Czy jednak troszkę nie przesadziła w zapędach ratowania świata? Bo wiadomo, każdy człowiek jest ważny, ale narażać dla obcej baby z dzieckiem swoją własną rodzinę? A historia komplikuje się jeszcze bardziej, gdy do domu sprawiedliwej Julii dokwaterowano hitlerowców. Życie z rewolwerem przy skroni. O Żydówce z dzieckiem nie wie nikt, poza Julią, a jeśli dowie się ktokolwiek – cała rodzina może natychmiast zginąć. W historii śpiewanej przez Olgę Szomańską mamy na szczęście happy end.

Nie ma go w piosence „Rozstrzelanie”. A piosenka „39 róż„? Przecież Jerzemu udało się wydostać Cylę z obozu śmierci. Niestety, życie spędzili osobno, myśląc o sobie, że nie żyją. Oczywiście, można spojrzeć na sprawę inaczej – założyli rodziny, udało im się przetrwać, a po latach dowiedzieli się o sobie.

Takich historii, opowiedzianych i nie, mamy wiele. 25% odznaczeń „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” przypadło Polakom. Jak zauważył Dariusz Malejonek, poza Polską, praktycznie nigdzie nie karano tak dobitnie za pomoc Żydom. Prawdopodobnie dlatego, że to u nas rozwinięta była kultura bezinteresownej pomocy.

Nie uwierzyłabym w to, gdyby nie opowiedziana przez znajomą historia o starszym profesorze, który pojechał do Szwecji na konferencję. Gdy pochwalił się on, że ukrywał Żydów przed hitlerowcami, został przez Szwedów skrytykowany, że władzy panującej, jaka by ona nie była, przeciwstawiać się nie wolno. Przepisy ważniejsze od życia? Bywa i tak.

Kłamstwa?

Sprawiedliwych wśród Polaków było znacznie więcej. Oczywiście, nie ma co zaprzeczać patologiom pojawiającym się podczas wojny. Bo wojna to jedna wielka patologia, podczas której każdy po prostu boi się o życie – swoje, swoich bliskich. Byli Polacy sprzedający Żydów, byli Żydzi sprzedający innych Żydów. Każda możliwa konfiguracja. Tego nie unikniesz. Człowiek w obliczu zagrożenia strzelał do własnych dzieci i połykał szybko truciznę, by uniknąć jeszcze gorszego losu nieludzkich tortur.

Czy na miejscu Julii skazałabym Żydówkę na śmierć, chcąc chronić rodzinę? Czy potrafiłabym ryzykować własnym życiem? To są pytania, nad którymi możemy sobie gdybać. Gdy wokół czuć śmierć i zagrożenie, każdy z nas na nowo rewiduje swoje poglądy. Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono.

„Kiedy dziś pojawiają się w świecie głosy, że Polacy byli współsprawcami Holokaustu, to ja nie mogę pozwolić na to, żeby imię Polski, mojej ojczyzny, było szargane –powiedział Dariusz Malejonek, sprawca tego przedsięwzięcia w wywiadzie dla TVP. Chyba nie muszę wyjaśniać, o czym tu mowa. Niestety, film, na którym aktorzy krzyczą „Polish holocaust” oraz manifestacje pod polskimi ambasadami dały nam wiele do myślenia.

I mnie ten temat dotknął do żywego. Mój dziadek, żołnierz AK i Zaporczyk, również z innymi żołnierzami ukrywał Żydów. To właśnie jeden z nich, gdy skończyła się wojna, wydał dziadka i jego kolegów, ubecji. Dziadek na szczęście śmierci uniknął, musiał jednak ukrywać się pod imieniem i nazwiskiem pierwszego, zmarłego męża swojej żony.

Nie ma na to mojej zgody!

Dlatego warto podkreślić słowa wicedyrektora Muzeum II Wojny Światowej, w którym koncert się odbywał – że taki koncert jest dziś potrzebny właśnie ze względu na aktualne wydarzenia. Właśnie ze względu na próby zwalania winy na Polaków.

Nie godzę się więc na kłamstwa. A piosenki z płyty „Panny Sprawiedliwe wśród Narodów Świata” wyraźnie pokazują, że rozwiązanie nie leży w nienawiści, w kolejnych zamieszkach czy antysemityzmie. Nie ma go jednak również w antypolonizmie i zakłamywaniu historii. Mamy się czym pochwalić. Mimo upokarzających warunków i nieludzkiej wojny, mamy wielu bohaterów, którzy bezinteresownie pomagali innym.

I o tym będę mówić.