Jeszcze zatęsknisz za tym! Przepraszam, ale nie tęsknię

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Oczy się zamykają, a ono dalej chce jeść. Już za miesiąc, dwa będzie jadło, gdy będziesz podsypiać. Dziś jednak wciąż wymaga uwagi, wymaga przytrzymania „baniaka” i zerkania czy wszystko jest dobrze. I tak przez całą noc. Nie tęsknię za tym? Dziwne…

Poważnie. Dzwonisz rano, z worami pod oczami jak ciężkiej sesji, dodatkowo mocno zapitej, do bratniej duszy. Też miała dzieci, pewnie wie, jak się czujesz. Opowiadasz, jak jadło. A potem jadło. Godzinę później, niespodzianka, jadło. O piątej nad ranem się odessało. Nie miałaś już siły spać, szczególnie że i tak o szóstej wstajesz. Ono zresztą też.

Oj, jeszcze za tym zatęsknisz!” – słyszysz szczebiot po drugiej stronie słuchawki. Nie jesteś pewna czy przypadkiem nie masz omamów z niewyspania, więc prosisz o powtórzenie. „No mówię, takie noce są wyjątkowe. Możesz patrzeć i patrzeć bobaskowi w oczy, nawiązywać więź, za tym się tęskni! Za tym tak się potem tęskni„… Przechodzi Ci przez myśl, że miałaś w swoim życiu noce, za którymi jednak bardziej Ci tęskno, z drugiej strony Ci głupio. Bo może rzeczywiście już za pół roku będziesz tęsknić za uczuciem klejenia się powiek o czwartej nad ranem? W końcu, ludzie mają więcej dzieci nie bez powodu… prawda?

Nie tęsknię. I to nie tylko za tymi nocami

Nieprzespane noce noworodka to zresztą tylko przykład. Potem mamy kolejne atrakcje. Możesz więc, a nawet powinnaś, za jakiś czas tęsknić za skokami rozwojowymi. Ach, dał berbeć do wiwatu, prawda? Aż miałaś ochotę zostawić to wszystko mężowi i wrócić za dwa dni, to było urocze, powtórzyłabyś to. No i za ząbkowaniem, kiedy tuliłaś biedaka, któremu buzia spuchła, gdy trójki w końcu się wydostały.

Za przewijaniem to już w ogóle zatęsknisz – przyjdzie Ci kiedyś taki „przewijaniec” przedstawić dziewczynę, a Ty wtedy oddasz wszystko, by przewinąć go raz jeszcze.

Czujesz się coraz głupsza? Coraz bardziej winna, że owszem, akceptujesz te fakty z życia swoich dzieci nieco bardziej albo wręcz nieco mniej, ale szczerze mówiąc, marzysz by jak najszybciej się skończyły? Masz ochotę zakończenie pewnych etapów wręcz uczcić potężną lampką wina? Dziwne, prawda? Przecież prawdziwe matki nie takie etapy i nie takie obowiązki witają z radością…

Ja nie tęsknię. Przykro mi

Pamiętam jak czekałam z niecierpliwością, aż minie. A nieraz mijało bardzo długo i miałam wrażenie, że teraz już zawsze moje życie będzie wyglądać tak, że pilnuję przez całą noc, aby się najadła. Nie, nie tęsknię, bardzo mi przykro. Jeśli mam przez to być złą matką, wezmę to na klatę.

Nie tęsknię za ząbkowaniem, szczególnie że aktualne się nie skończyło. Nie tęsknię za przewijaniem starszej, a wręcz ogromnie cieszę się z szybkiego odpieluchowania i marzę o takiej powtórce. Nie tęsknię za coosleepingiem – mam wręcz nadzieję na szybkie odzyskanie łóżka.

Czy to znaczy że nie tęsknię absolutnie za niczym? Tak też nie jest. Małe dzieci są fajne, z tymi swoimi śmiesznymi minkami, nieporadnym zachowaniem, manifestacjami humoru. Za tą „fajnością” czasem tęsknię, za prostymi zdaniami, składanymi podczas nauki mowy. I za tym jak uroczo wyglądają jak śpią, bo naprawdę wyglądają wtedy uroczo! Szkoda, że śpią tak mało…

I jeszcze za chustowaniem tęsknię (tak, pisałam o tym 🙂 ). To dopiero daje mnóstwo radości. Nie dość, że możesz ubrać się w ładny i świetnie utkany kawałek materiału, to jeszcze możesz pomiędzy wcisnąć dziecko. Można je potem wziąć na spacer, do przedszkola, do sklepu i jeszcze słyszysz „ochy” i „achy” wokół siebie. Naprawdę, ten moment, gdy dziecko już jest za ciężkie na chustę, jest troszkę smutny. A moje dzieci są duże i ciężkie, więc wyrastały szybko. Wokół widziałam nawet półtoraroczne chustowe maleństwa… Moje przed rokiem były już za ciężkie.

Fajnie, że rosną

Nie jest więc tak, że nie tęsknię za niczym. Pewnie jeszcze mocniej zatęsknię, jak zapoznam się z buntem nastoletnim. Dziwne jednak jest wciskanie nam, że wszystkie jak jedna, zatęsknimy za nieco mroczniejszymi stronami macierzyństwa. Bo one istnieją i szczególnie w pierwszym roku życia jest ich sporo.

I pewnie dużo z nas rzeczywiście lubi ząbkowanie, nocne przewijanie i karmienia albo skoki rozwojowe. „Jeszcze zatęsknisz” to jednak żadna norma. Nie tęsknię i nie zatęsknię. Przykro mi.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować