Mężczyzna widzi ratowników próbujących uratować nieprzytomnego. Przedstawia się im, mówi, że jest lekarzem i pyta czy potrzebują pomocy. Co na to ratownicy? “Prosimy okazać dokument”.

Powariowali? Liczy się każda minuta, a oni bawią się w papierkologię? Zapewne nie musieliby – niejednokrotnie jednak mieli do czynienia z osobami, które przedstawiały się jako lekarze, bo obejrzały wszystkie odcinki Doctora House’a. A to przecież dużo bardziej rozwijające niż jakieś pożal się studia medyczne.

Że niby w takiej chwili mogą sprawić, że umierający człowiek zostanie de facto dobity? Wielbiciel cynicznego lekarza nie zaprząta sobie tym głowy.

Czy na pewno jesteś specjalistą? Jeśli nie, to nie radź

Na początek “strzeliłam” mocnym przykładem. Mocnym, ale prawdziwym. Nie da się jednak ukryć, że lubimy udawać specjalistów.

Przykład kolejny? Grupa na temat karmienia piersią. W regulaminie jest prośba, by nie rzucać porad, które karmienie mogą de facto zakończyć. Jasno wyszczególniono, czego nie można. “Nie radź, jesli nie potrafisz”.

Mimo to przynajmniej raz dziennie biedne adminki musiały usuwać komentarze “profesjonalistek”, które radziły “Podać butlę, żeby się dziecko nie męczyło, bo akurat one podały i ich Oskarek nie odrzucił piersi“. “Dziecko płacze, mimo że jest nakarmione? Daj mu smoczek. Oj, ja nie rozumiem, dlaczego w grupie jest zabronione. Moja Julka miała smoczek i ssała pierś przez całe pół roku!“.

Tymczasem w grupie były raczej kobiety, które chciały karmić piersią. Nawet kosztem ewentualnej wygody. Proponowanie smoczka, który może karmienie zaburzyć, ale jest wygodny, mijało się z celem.

Oczywiście nie zawsze musisz kończyć 10-letni kurs

Witam, chcę zacząć chodzić po bułki. Czy lepiej do biedronki czy do lidla? Pozdrawiam.” – tak zaczyna się piękna pasta, w której bohater przekonuje się, że aby kupować bułki, potrzebne jest odpowiednie doświadczenie.

No więc nie. Nie jest tak, że masz siedzieć cicho i nie odzywać się, bo masz tylko inżyniera z fizyki technicznej oraz prawo jazdy. Więc o motylach nie wiesz nic, a tu znajomi właśnie dywagują czy widzieli rusałkę pokrzywnik, czy może osetnik.

Różnica polega na tym, że nawet jeśli się pomylisz, nie wyrządzisz tym nikomu krzywdy.

Podobnie jeśli rozmawiasz o bieżących sprawach – nie musisz kończyć politologii i kryminologii, by skomentować odcinek Wiadomości. Najwyżej się wygłupisz.

A służenie doświadczeniem?

Czy doświadczenie się liczy? Wróćmy do tych nieszczęsnych smoczków.

I tak i nie. Namieszałam, prawda?

Bo co z tego, że Twoje dziecko zasypiało wieczorem po odłożeniu do łóżeczka? Możesz poradzić innej kobiecie, by po prostu odkładała, a w końcu samo zaśnie? Inny bobas w łóżeczku nie zaśnie ani na chwilę. A zbyt intensywna “nauka spania samemu” może być w niemowlęctwie wręcz szkodliwa.

Nie musisz tego wiedzieć, prawda?

Z drugiej strony, masz prawo powiedzieć, że Twoje dziecko tak zasypiało. Matce, która nie wie, co dać dziecku na kaszel, masz prawo powiedzieć, że Ty dawałaś kaszlex, ekhuminę czy inne cudo i podziałało. Z zastrzeżeniem, że to Ty. Twoje doświadczenie.

Nie zawsze potrzebujemy specjalisty. Czasem wręcz chcemy porady kogoś mniej doświadczonego. Kogoś, kogo znamy i ufamy jego doświadczeniu życiowemu.

Czasem chcemy pogadać z koleżanką lub z kolegą. Nie ze specjalistą lub lekarzem.

Mierz siły na zamiary

Jeśli jednak widzisz, że ktoś potrzebuje pomocy, a Twoje możliwości się kończą, nie radź. Nie zgrywaj specjalisty.

Powiedz, gdzie go szukać. To czasem najlepsza rada 🙂

Podziel się tym wpisem!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

O mnie

Karolina Jurkowska

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Archiwum

 

Instagram

Zapraszam do dyskusji