Dlaczego Twój pies podchodzi do mojego dziecka?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Nie puszczaj dziecka do psa!” – grzmią często ludzie, którzy z psami żyją i pracują. Mają rację. Człowiek ma święte prawo iść z psiakiem, a psiak ma święte prawo nie być niepokojonym przez wścibskie łapki małego człowieka. Nawet jeśli nie gryzie, może sobie nie życzyć. Ja jednak dziś przypomnę o czymś, co w ferworze walki o spokój psów niektórzy przegapili: nie puszczaj psa do dziecka! Do mojego dziecka.

Moje dziecko było z gatunku tych, co najchętniej wymizia każdego psiaka, wytarmosi za uszy, wycałuje, a na koniec pojedzie na grzbiecie w stronę zachodzącego słońca. Jakie to urocze! To znaczy, być może dla mnie, ale umówmy się, dla matki urocze są czasem nawet jej smyki, które tak celnie trafiają procą w okno sąsiadki. Nie pozwalałam więc i pilnowałam, żeby takie zachowania nie miały miejsca.

Kiedy więc dziecko biegło do Reksia, Maffika czy innej Faficzki, zatrzymywałam i tłumaczyłam, że: pies może być niebezpieczny, może ugryźć, a poza tym prawdopodobnie chce sobie pobiegać w samotności i ma do tego prawo. Nie brakuje na naszym osiedlu życzliwych ludzi, którzy widząc machające z ekscytacji dziecko brali psiaka, tłumaczyli, że ten dzieci lubi i za obopólną zgodą pozwalali się pobawić. Super! Byłam wdzięczna.

Nie puszczaj psa do dziecka!

Nie brakowało niestety innych. I tak widzę psa, który biegnie do dwulatka. Bez kagańca, bo dla dwulatków już nie produkują, pies tym bardziej nie ma. Właściwie to nie tylko kaganiec właściciel ma gdzieś, bo kiedy nabrałam tchu, by krzyknąć, że w sumie to dziecko sobie nie życzy i ja również nie, usłyszałam znad telefonu „Spokojnie, nie gryzie!”.

Daruję sobie teraz wywód o tym, że nie muszę wierzyć na słowo, że to, że jeszcze nie ugryzł, nie oznacza, że moje dziecko ma być pierwsze. Wiesz, o co chodzi. Czytelników mam mądrych, nie muszę tłumaczyć bezsensu żałosnego zdania „on nie gryzie„.

Podobnie chyba nie muszę tłumaczyć, co stać się może. A może stać się wiele, poza zwyczajnym złamaniem zasady „niegryzienia”. Dwulatek jest dwulatkiem i ogólnie dziecko jest dzieckiem. Może nie wychowywać się z psami lub też zwyczajnie się ich bać. Może dopiero zacząć, po kolejnym skoku anonimowego „onniegryzie. A co jeśli przestraszone po prostu swoją histerią sprowokuje psa?

Szanujmy granice. Człowieka i psa

Masz prawo wymagać, by moje dziecko nie niepokoiło Twojego psa. Pamiętam sytuację, gdy moje do zwierzaka na smyczy biegło. Burek absolutnie zadowolony nie był, widać było po nim spięcie i gotowość do obrony. Oczywiście, zdążyłam dziecko powstrzymać. Wytłumaczyłam, że nie można. Podobnych sytuacji więcej nie było. Na szczęście maluch nauczył się szybko. Masz prawo wymagać spokoju dla swojego psa.

Ja natomiast mam prawo wymagać, by Twój pies nie skakał na moje dziecko. Bez względu na to czy dzieje się to na chodniku, z powodu długiej smyczy, czy w parku, gdy pochłonięty rozmową nie patrzysz, gdzie i do kogo biegnie Twój pies. Nie puszczaj psa do dziecka! O ile nie pozwoli Ci na to rodzic. Najlepiej po prostu nie spuszczaj go z oczu.

Szkoda, że tak rzadko jest to respektowane.

Grafika: Nicole Miranda  i David Mark

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować