Jakie problemy rozwiązuje mój blog? A musi jakieś?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Twój blog musi dać ludziom odpowiedź! Musi rozwiązywać problemy! W czym jesteś ekspertem? W czym jesteś dobra? Przekaż swoją wiedzę!

Gdy zaczynałam blogować, modne zaczęły być blogi eksperckie. To trochę jak ze spodniami – w gimnazjum i liceum nosiłam dzwony. Nie było praktycznie wyboru, w sklepach były dzwony i tylko one. Dzwonami są w tym ujęciu blogi pamiętnikowe, lifestyle’owe, zawierające przemyślenia, które się nieco przejadły. I tak ludzie z radością powitali spodnie-rurki, tak inne od dzwonów.

Rurki zawitały wszędzie. Aż w końcu nawet ja, wielbicielka dzwonów, się z nimi przeprosiłam i choć niewiele modeli przechodziło przez moje masywne uda, gdy wszyscy już chodzili w rurkach, udało mi się nabyć pasowne. Tak! Rurkami są blogi eksperckie. I wydawałoby się, że wszystkim te rurki pasują… Tylko skąd te wybuchy radości dziś, gdy znów nosimy dzwony i szwedy?

Jakie problemy rozwiążesz?

No dobrze, ale jakie problemy rozwiązujesz? O czym konkretnie chcesz rozmawiać? Bo widzisz, tu masz przed sobą blog pani ginekolog… Co prawda bez specjalizacji, ale tym się nie przejmuj. Tu masz panią, która napisze Ci, jak zająć się swoim niesfornym dzieckiem. Ta na blogu pomoże Ci zmyć naczynia. A Ty?

A ja się zastanawiałam. Jeździłam nawet na konferencje blogerskie, po których zastanawiałam się mocniej. Bo powtarzali dokładnie to samo: wyspecjalizuj się! Pisz o czymś.

No dobrze, ale o czym? Z wykształcenia jestem pedagogiem specjalnym, aktualnie pracuję głównie w literkach i mediach społecznościowych. Bloga pedagogicznego mieć nie chcę, mimo że kocham tę tematykę. Pewnie blog polityczny wyszedłby mi świetnie… Ale ja właśnie w bloga uciekam troszkę od polityki! Choć nie zawsze się da.

Co mi dasz za to, że przeczytam?

A więc pisałam, tak jak mam w opisie, o społeczeństwie, relacjach międzyludzkich. Pisałam o rodzicielstwie, bo nie cierpię słowa „parenting”, a dzieci mam, więc jak każda matka, znam się na nich perfekcyjnie i mam prawo pouczać innych. Pisałam o wierze.

Prócz tego pisałam o słodyczach, bo pierwotnie blog ten traktował właśnie o łakociach. To jest zresztą najśmieszniejsza historia, bo po kilku regularnych wpisach zaszłam w ciążę i okazało się, że nic mi nie smakuje. Tak, nawet słodycze mi śmierdziały. I tak blog poszedł w odstawkę, a ja kilka miesięcy później wpadłam na pomysł z „rozkminami”.

To wciąż było za mało, by blog nazwać eksperckim. Prowadziłam kiedyś taki, ale już śladu po nim nie ma. Z drugiej strony, doprowadził mnie trochę do miejsca, w którym dziś jestem.

No dobrze, ale co mi zaoferujesz? Rozkminy? Niekonkretną wiedzę? Opinię? Wiesz, gdzie mam Twoją opinię? Dzisiejszy świat potrzebuje faktów! Potrzebuje lifestyle’owego, ale praktycznego artykułu, najlepiej z przypisami do pubmedu i by ciekawie się czytało.

Guzik prawda

Mogłabym się bronić wpisami o mochi, jadalnych kasztanach, o winie bezalkoholowym, usypianiu niemowlaka, nagradzaniu dziecka, kursie przedmałżeńskim, sposobach na zaśnięcie, o pakowaniu się na piknik czy też instrukcją stworzenia kalendarza adwentowego.

Tylko że te wpisy to tylko część bloga, na którym, nie bójmy się tego stwierdzić, znajduje się miszmasz! Edukacja przeplata się z sentymentalnym wpisem o studiach, ironiczne rozważania polityczne z macierzyńskim odpieluszkowym zapaleniem mózgu.

Dziś, po pewnym czasie, widzę że eksperckim blogom tematy najczęściej kończą się szybko. Część wałkuje to samo po kilka razy, powtarzając, dodając jakiś drobiazg. I oczywiście, mamy chlubne wyjątki, ale większość poleciała w inny biznes. E-book, porady online, rozreklamowanie swojego biznesu. I to też dobrze! Zresztą wiele blogów powstało właśnie z takim zamysłem. U innych wyszedł spontan.

To nie jest oczywiście tak, że blogi eksperckie są złe!

I żeby nie było – ja nawet lubię część blogów eksperckich! Dzięki Panu Tabletce wymieniłam mnóstwo suplementów z apteki na leki i nie zastanawiam się już tak często, jakie leki na jakie problemy są najlepsze. Dzięki Magdalenie Komscie nie zastanawiam się czy to, co dzieje się z moim dzieckiem, jest moją winą i nie obwiniam się za współspanie. Jeśli bloger-ekspert ma do przekazania coś, czego nie wiem i dzięki czemu w kontakcie z profesjonalistą nie dam się już nabrać, to ja naprawdę jestem im wdzięczna!

Trzeba przyznać, że blogi eksperckie zrewolucjonizowały nieco świat. Jak mocno? Po historii, gdy nieco przestraszona lekarka informowała mnie, że nie powinnam była prać ibupromu podczas karmienia, a ja w szoku odparłam, że przecież e-lactancia pokazuje lek jako bezpieczny, szczególnie jeśli muszę sobie zbić temperaturę, uważam, że mocno.

To jednak nie znaczy, że przemyślenia, miszmasze straciły na wartości! Przecież nawet w tygodnikach politycznych znajdziemy felietony, które odbiegają od tematyki tygodnika. Gdy już poczytamy o tym, jakie obuwie powinno się zakładać do kościoła, chętnie odpoczniemy od konkretu, przechodząc w… abstrakcję?

Abstrakcji u mnie aż nadto. Zapraszam! 😉

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować