Uf! Mamy to za sobą. To znaczy, cała rekrutacja dopiero się zaczyna i coś mi w środku mówi, że to dopiero początek wszystkich nerwów, rwania sobie włosów z głowy, nóg i rąk oraz kombinowania, co robić dalej.

W każdym razie, pierwszy etap, czyli złożenie wniosku do przedszkola, zaliczony. Chyba każda instrukcja jaką znajdziesz, wygląda na pierwszy rzut oka prosto, niczym zakładanie dziecku kaloszy. Jeśli już jednak jesteś po, dobrze wiesz, że pod łatwiutką instrukcją kryje się morze, a nawet ocean haczyków, które tylko czyhają na to, by wytrącić Cię z równowagi!

I nie ma że boli. Nie ma że logujesz się na stronie, wypełniasz wniosek, drukujesz i zanosisz do przedszkola. Przekonasz się, że to jedynie wierzchołek góry lodowej, a reszta płynie, chcąc za chwilę zmieść pobliską wyspę z powierzchni ziemi! Więc jak zapisać dziecko do przedszkola, żeby nie skończyć z pierwszymi dwoma zawałami? Usiądź spokojnie i zapoznaj się z moją, subiektywnie przydatną instrukcją.

Instrukcja:

– Usiądź przed laptopem i odetchnij spokojnie. Spokojnie, powiedziałam. Tak gdzieś z pięć razy, głęboko. Nie pomogło? To jeszcze z piętnaście.

– Nadal nie jest dobrze? Kojarzysz taki obrazek z kwiatkiem lotosu? Zwizualizuj sobie, że jesteś takim kwiatkiem, samotnym na tafli jeziora. No nie patrz się jak idiota, tylko spróbuj się uspokoić!

– Dobra, to inaczej. Przedszkole to nie Oxford, ba! To nawet nie Uniwersytet w Opolu! Jeśli Twoje dziecko się tam nie dostanie to ok, będziesz miał mały problem logistyczny, ale to NAPRAWDĘ nie zaważy na przyszłości dziecka. Po prostu znajdziesz inne rozwiązanie, na przykład będziesz je trzymać w torbie pod stołem w pracy.

– Wybiła godzina, o której miała rozpocząć się rekrutacja? Dobrze Ci radzę, poczekaj z godzinkę. Masz na to ładne kilka dni, ta godzinka Cię nie urządza.

– Ech… Nie no, jasne, bo po co miałbyś słuchać się doświadczonych? Uprzedzam tylko że będziesz żałować, ale pewnie, nie zabraniam.

– Ja wiem, że „helpdesk”, „kampania zdrowe odżywianie” oraz „stypendia” to dla Ciebie obce nazwy, ale nie masz co w nie klikać w nadziei, że kryje się pod nimi rekrutacja do przedszkoli. Po prostu tradycyjnie jest obsuwa i musisz chwilę poczekać. Widzisz? Mówiłam, poczekaj!

– Tak, to jest ten moment, kiedy znów wizualizujesz sobie ten śmieszny kwiatek na jeziorze. Możesz też po prostu spokojnie policzyć do dziesięciu albo wyładować się przy „Killerze” Chodakowskiej.

– O widzisz? Teraz zakładka jest. Nie bez powodu babcie mówiły nam: „Jak się człowiek cieszy, to się diabeł cieszy”. Jest nawet instrukcja! Zapoznaj się z nią dobrze.

– Niestety, ta instrukcja nie jest po chińsku i nie masz co wklejać jej w Google Translate, żeby zrozumieć. Po prostu przypomnij sobie, co w liceum mówiono Ci o czytaniu ze zrozumieniem i próbuj. Tak, to nie jest łatwe, też to przerabiałam. Tę instrukcję to chyba najstarszy stażem i najwredniejszy urzędnik pisał. Też miałam ochotę podrzucić mu pianki ze środkiem rozwalniającym. Próbuj dalej.

– Tak, w międzyczasie dodali kolejną zakładkę! Widzisz? Powoli wszystko układa się w jedną całość. Teraz wejdź tam i wypełnij wniosek. Bajecznie łatwe, prawda? Jak już przypomnisz sobie, jak się nazywasz, reszta pójdzie jak burza. Do przodu, człowieku sukcesu! Twoje dziecko już niedługo będzie wyklejało Twoją obrazek plastelinką, razem z innymi dziećmi w ławce!

– To znaczy… Jak znajdziesz PESEL dziecka. Nie denerwuj się, poszukaj w łazience. Dlaczego?… Zaufaj mi! Jest tam, gdzie się najmniej tego spodziewasz. Widzisz? Więcej tam go po prostu nie kładź.

– Skończyłeś wypełniać wniosek? Ślicznie! Naprawdę, jestem z Ciebie dumna. To teraz pozostaje wniosek wydrukować. Też już widzisz, jak we wrześniu, uśmiechnięty od ucha do ucha odprowadzasz swoje rumiane jak jesienne jabłuszko dziecko…

– Dobra, oddychaj spokojnie. Nie krzycz, nie wrzeszcz, to tylko login. No tak, według trudnej do przeczytania instrukcji, powinieneś był go zapisać podczas rejestracji, ale tego nie zrobiłeś. Znajdź numer do odpowiedniego działu w urzędzie Twojego miasta i dopytaj się, co dalej.

– Zajęte? Jeszcze raz! Zajęte? Jeszcze raz! Zajęte? Jeszcze raz! Zajęte? Ok, czekaj, czekaj, czekaj! Jesteś dorosły, masz dziecko, naprawdę nie możesz kulić się obok krzesła i płakać! Kurka blada, nie wypada!!! Weź się w garść. Zaraz pomyślimy, co dalej.

– Prawdę mówiąc, ja też nie mam pomysłu. Ok, popłacz sobie, tylko nie za głośno.

Udało Ci się i login jest na mailu? Uf! To teraz zaloguj się i wydrukuj ten wniosek. Drukarka działa? Gitara. Chociaż to się dziś nie zepsuło.

– No leć już do tego przedszkola. Tylko nie zabłądź. Powodzenia!

Będzie Ci potrzebne.