Taki nasz babski, cichy zabójca – porozmawiasz z nami o endometriozie?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Ugh! Nie lubię poruszać tematów medycznych, bo choć jestem matką dwójki dzieci, więc z założenia wiem już wszystko (i nawet nie dyskutuj, że jest inaczej), to lekarzem jednak nie jestem. Szczególnie że również lekarze w diagnozie nie zawsze są specjalistami, o czym zaraz opowiem.

A może i nawet są, ale system jest jaki jest. Wielokrotnie opowiadałam o moich uszach i gardle – problemy laryngologiczne, które narastają z każdym rokiem. I mimo pielgrzymek po lekarzach niczego więcej się nie dowiedziałam.

Zejdźmy jednak z uszu i popatrzmy sobie na układ rozrodczy kobiety. Paaanie, tu dopiero można znaleźć! A zapewniam – staramy się raczej dbać o niego, jak potrafimy! Chodzimy na regularne wizyty, robimy coroczne cytologie, nie zagrażamy mu przypadkowym seksem, kontrolujemy wszelkie nadżerki i delikatne odchylenia od normy. Prawda? Ja myślę! A jeśli wszystko zaczęło się wcześniej?

Endometrioza atakuje już nastolatki

Tak było w przypadku czytelniczki, która poprosiła mnie, bym przybliżyła nieco temat endometriozy. A jest bardzo prawdopodobne, że będziesz się z nią zmagać, zmagasz się aktualnie albo nawet nie wiesz, że powinnaś zacząć z nią walczyć. Cierpi na nią bowiem, według różnych statystyk, co dziesiąta, a nawet co piąta kobieta!

Zaczęło się gdy miałam 12 lat i miałam mieć drugą miesiączkę. Pewnego wieczoru zaczęłam wymiotować i zwijać się z kłującego bólu po prawej stronie brzucha. Przerażeni rodzice wzięli mnie na SOR.” – tak wygląda początek tej historii, tak podobny do wielu innych początków „życia” z endometriozą. Warto tu nadmienić, że brak wczesnej i odpowiedniej diagnozy często powoduje spore problemy w przyszłości. I tu tak było. Lekarze stwierdzili, że przyczyną bólu jest pęknięta torbiel na jajniku. Comiesięczny okrutny ból, który uniemożliwiał funkcjonowanie, jednak pozostał.

U ginekologa słyszałam, że przejdzie mi jak będę starsza, że pierwsze miesiączki mogą być ciężkie” – i tu moja uwaga, moja ogromna prośba: jeśli masz bolesne miesiączki i u ginekologa, bez gruntownego badania, usłyszysz, że „taka Pani uroda, przejdzie Pani po dziecku”, proszę Cię, zmień lekarza! Za dużo już słyszałam przypadków, kiedy urodzenie dziecka problemu nie zmieniło… Albo kiedy kobieta tego dziecka po prostu już nie urodziła. Bo zamiast leczyć przyczynę bólu, poczekano, aż zdecyduje się na dziecko. Podobnie zresztą zmień lekarza jeśli ten, zamiast badań, przepisze Ci antykoncepcję hormonalną. „Pomogła. Na te trzy miesiące. Potem wszystko wróciło, gorsze” – pisze czytelniczka.

Endometrioza z czasem przechodzi? Muszę Cię zmartwić…

Wiem, że mamy tendencję do „przesiedzenia” problemu. To niekoniecznie jest złe – jeśli jestem przeziębiona albo objawy wirusa pozwalają mi leżeć w domu bez ruszania się do lekarza, to ja bardzo chętnie tak zrobię – przynajmniej nie pozarażam innych! Są jednak choroby, które „przesiedzone” nie znikną, a wręcz przeciwnie. I endometrioza do nich należy.

Mało tego – jeśli chorujemy na coś, przy czym trudno postawić od razu diagnozę, nieraz usłyszymy wiele przykrych słów, zanim okaże się, że potrzebna jest nam pomoc. Czasem dowiemy się, że przesadzamy, jesteśmy hipochondrykami, czepiamy się. Odpuszczamy wtedy, bo przecież jeśli dwóch, trzech lekarzy stwierdziło, że marnujemy ich czas, to widać, mają rację. I tak czytelniczka przecierpiała szkołę, maturę, studia, podczas których musiała zmienić leki na mocniejsze… Aż trafiła, a jakże! Do prywatnego lekarza. Który w końcu postawił diagnozę: endometrioza. Po jakichś 10 latach comiesięcznego bólu i cierpienia. To nie jest odosobniony przypadek, a niestety pewna średnia.

Długi czas oczekiwania na diagnozę pozostawił jednak ślady w organizmie. Czytelniczka dziś czeka na kolejną operację, ma również przyspieszoną menopauzę. I to niestety nie jest u nas rzadkością…

Na co zwrócić uwagę?

Ponieważ statystycznie ten wpis w pierwszych dniach jego istnienia przeczyta kilka, kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt kobiet, które mogą nie wiedzieć, że powinny iść do lekarza, przytoczę, jakie objawy mogą nas zaniepokoić. Jeśli więc odczuwasz silny ból przed i w trakcie miesiączki i masz do tego mocne krwawienia, ze skrzepami, odczuwasz ból w trakcie współżycia albo po, boli Cię podczas oddawania moczu, ogólnie chodzisz wiecznie zmęczona, wiesz już, że masz problem z zajściem w ciążę, a do tego masz częste problemy żołądkowe (biegunki, zaparcia)…

Możesz podejrzewać, że coś się u Ciebie dzieje i że endometrioza jest również Twoim problemem. Szczególnie jeśli podobne objawy występowały już wśród kobiet w Twojej rodzinie. A może Twoja córka właśnie zaczęła miesiączkować i początki wyglądają u niej fatalnie? Będziesz się łudzić, że za chwilę będzie lepiej? Czy spróbujesz jej pomóc?

Za chwilę zakończę temat źródłami, w których możesz przeczytać więcej. Szczególnie gdyby temat zaniepokoił Cię w kwestii Twojej osoby lub dziewczyny/kobiety Ci bliskiej. Ja powtórzę tylko raz jeszcze: jeśli odczuwasz silne miesiączkowe bóle lub po prostu zaniepokoiło Cię coś w związku z funkcjonowaniem Twojego układu rozrodczego, nie daj się zbyć „Twoją urodą” i tabletkami antykoncepcyjnymi. Drąż temat, szukaj wyjaśnień. Jeśli lekarz nie rokuje, zmień go. Nawet jeśli to kolejny.

Może Ci to uratować zdrowie. A nawet życie.

A źródła?

Już już! Filmik, mam nadzieję, obejrzany. Więcej wiedzy można znaleźć choćby na stronie „Pokonać endometriozę”, skąd sama zaczerpnęłam nieco informacji. A mi pozostaje Wam życzyć zdrowia. W przypadku choroby zaś szybkiej diagnozy i właściwego leczenia. Dziękuję również czytelniczce, która zdecydowała się podzielić swoją historią. Na stronie, którą podałam, jest ich więcej.

I jeśli zmroziły Ci krew w żyłach – chyba wiesz już, dlaczego tak naciskam, byś się leczyła.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować