Dreptulki – czyli co ma na nogach dziecko, gdy nie chodzi boso?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Dziecko powinno jak najwięcej chodzić boso – to jest oczywiste i nie ulega wątpliwości. Nie tylko dziecko zresztą. Brak obuwia, ciepłych skarpetek i innych „przeszkadzaczy” hartuje. Takie chodzenie jest naturalnym masażem stóp, to chyba najlepsza naturalna stymulacja zmysłu dotyku. Poza tym poprawia się przyczepność małej stópki, która zwłaszcza w skarpetkach i śliskich buciorach jest kiepska.

I właściwie na tym moglibyśmy zakończyć, dopić kawę, podać sobie rękę i wyjść, zapominając o wszystkim. Przynajmniej u mnie tak było – córa uwielbiała być boso, wszelkie fafkulce podłogowe przyczepiające się do stopy (Przepraszam, zamiotę jak dziecko urośnie) w niczym jej nie przeszkadzały, a wręcz przeciwnie. Trudno zresztą mówić o przyczepianiu się, bo do chodzenia było jeszcze daleko. To był czas pełzania, raczkowania i nauki siadania. A potem przyszła jesień i córa stanęła.

Mało tego, postała trochę i powoli zaczęła dreptać. Ba, zimą przyszedł etap biegania, żeby nie nazwać tego po imieniu, ale przecież nie będę tu przeklinać. No więc przyszła jesień i zima i stopy zrobiły się zimne, bo przecież nie mam ogrzewania podłogowego i ciągnie nieco od ziemi. Sytuację ratowały nieco rajstopy, ale kiedy ja miałam na nogach skarpetki, na to cieplejsze wełniane skarpety i czasem klapki, głupio było puszczać dziecko w cienkich rajstopach. Skarpetki? Rekord przebywania na nogach to może dziesięć minut. Najczęściej były ściągane i chowane w różnych zakamarkach w kilkadziesiąt sekund. Co ciekawe, niektórych (tak, tych najdroższych, z a absem i innymi bajerami) nie znalazłam do tej pory.

I wtedy usłyszałam o „dreptulkach”.

Dreptulki

Co to są dreptulki? To miękkie kapciuchy ze skóry, które praktycznie nie usztywniają stopy. Nie ma w nich twardej podeszwy, której tak bardzo się bałam. Jest ona najczęściej zamszowa, co przy okazji niweluje efekt śliskości, odczuwalny w rajstopach i skarpetkach. Mało tego, przód buta jest dość szeroki, więc palce u stóp mają życie jak w Madrycie i nic ich specjalnie nie ogranicza.

Jak buty trzymają się stopy? Mają wszytą gumkę, dzięki której bardzo łatwo się je zakłada ( Nawet taka manualna sierota jak ja spokojnie daje sobie radę), za to ściągnąć wcale nie jest łatwo. W przeciwieństwie do skarpetek, córa musiała się ostro namęczyć, żeby zdjąć dreptulki.

Jak się zresztą okazało, zrobiła to może dwa razy na początku. Potem swoje kapcie zaakceptowała, a następnie, co wprawiło nas w niemały szok, pokochała. Do tego stopnia, że teraz przy ubieraniu sama je pokazuje, jeśli są w zasięgu jej wzroku i każe sobie ubierać na stopy.

Sama obawiałam się, że dreptulki, podobnie jak skarpetki, nie zostaną zaakceptowane, a ja wywalę pieniądze w błoto. Na szczęście tak się nie stało, domniemywam więc, że skoro nawet kapryśna córa chętnie je nosi, ich wygoda to nie wymysł producenta i czas zamówić takie w rozmiarze 41, wyrzucając przedtem wyślizgane klapki. Poważnie jednak, są to świetne butki na okres nauki chodzenia i utrwalania tej umiejętności, czyli od 8 miesiąca życia do około 2 roku. To też sugeruje większość rozmiarówek.

DreptulkiCena? Bardzo różna i zależna od jakości obuwia. Najtańsze, bez żadnych wzorków widziałam za ok. 25 zł z przesyłką. Osobiście wolę kilka złotych droższe, ale z wzorkiem, gdyż naszyte truskawy, renifery, autka czy inne elementy, wyglądają po prostu uroczo i chyba bardziej podobają się dziecku. Najdroższe, jakie widziałam, były w cenie 120 zł. Według mnie, bardzo drogo, jak na papucie, zwłaszcza że dziecko w tym wieku dość szybko z nich jednak wyrasta. Nieraz szybciej, niż się zużywają. Kiedy kupowałam Młodej, były dla niej jakby delikatnie za duże, dziś widzę, że lada chwila trzeba będzie kupić nowe. Można kupić z myślą o drugim dziecku, co jednak jeśli rozmiarówka się nie pokryje?

Jak już mówiłam i powtórzę jeszcze raz, najlepsze chodzenie to chodzenie boso. Stąd nawet od dreptulków i nawet na zimnej podłodze warto robić sobie przerwę, zdjąć, dać dziecku pobiegać bez skarpetek, buciorów i rajstop. Dreptulki jednak bardzo ułatwiają sprawę – jeśli dziecko chce chodzić, a nie ogarnia jeszcze chodzenia w ciężkich zimowych butach, mogą nawet posłużyć na zakupach, w centrach handlowych, u znajomych, w czystszych sklepach i podobnych miejscach.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować