Czyją winą jest zabójstwo nastolatki?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Nie żyjemy w idealnym świecie, gdzie wszyscy przestrzegają zakazów i żyją tak, by drugiemu człowiekowi maksymalnie ułatwić życie. Budowanie swojego szczęścia kosztem cudzego ma się dobrze. A stawianie siebie w centrum sprawia, że dzieją się dramaty.

Co było winą tej tragedii? Jak to się stało, że nastolatek zabił swoją młodszą od siebie dziewczynę? Jako rodzic myślałam o tym dość intensywnie – nie tylko ja. Ten tekst, delikatnie mówiąc, nie jest jednym z pierwszych. Powstało ich mnóstwo.

Jakby sytuacja nie była za mało skomplikowana – zabita trzynastolatka była w ciąży. I tu pewnie wielu złapało się za głowę. Bo wiadomo, w literaturze twierdzili o czternastolatce, że z młodszych bywały nieraz szczęsne matki, jednak zarówno zarys kulturowy, jak i szerokość geograficzna w której żyjemy, sprawia że 13-latka jest jeszcze dzieckiem. Oczywiście już wcześniej zaczyna dojrzewać, najczęściej również miesiączkować, jednak do macierzyństwa jej się nie spieszy.

Jak to się stało, że była w ciąży?

I tu dochodzimy do pewnej ważnej myśli: tej ciąży nie powinno być. Zmieniłam poglądy i stałam się nagle anti-life? Nic z tych rzeczy. Jeśli już zaszła, oczywiście trzeba jej pomóc się w tym odnaleźć, wesprzeć. Chodzi o to, że nie powinno dojść w ogóle do sytuacji, w której nastolatka mogła zajść w ciążę.

Że niby pobożne życzenia swoje, a życie swoje? Oczywiście, różne sytuacje się zdarzają, to nie powód jednak, by uznawać je za normę. Nadal są to sytuacje patologiczne – choćby statystycznie miały występować dużo częściej.

Jeśli jednak uznajemy, że 13-latkowie dzieckiem się raczej nie zajmą (najczęściej robią to ich rodzice), tym bardziej nie powinniśmy uznawać, że „i tak ich nie dopilnujemy”. W mediach można było znaleźć informację, że chłopak nieraz nocował w domu swojej dziewczyny. Czy w praktyce oznaczało to ciche przyzwolenie na podejrzane sytuacje albo nawet konkretną zgodę, czy też po prostu chłopak nocował, bo do późna grał z całą rodziną dziewczyny w Monopol – wiedzą tylko rodzice.

Czyli kto za to odpowiada?

A więc to oni są odpowiedzialni za to, co się stało? Jestem chyba ostatnią osobą, która z marszu obwiniłaby rodziców, szczególnie nie znając kontekstu sytuacji opisanej przecież w krótkich artykułach. To oni zresztą dziś przeżywają prawdziwy dramat i próbują jakoś się pozbierać. Tak, sytuacja wygląda dziwnie, być może nawet rodzice popełnili błąd. Błędów rodzicielskich, które popełniłam do tej pory ja, mam na koncie mnóstwo. Gdybym mogła wymieniać je na banknoty, nie musiałabym myśleć o kredycie na mieszkanie.

Więc może za zabójstwo nastolatki odpowiedzialne jest otoczenie? Seksualizacja środowiska nieletnich jest faktem. To już nie tylko rubryczka „Miłość, czułość, namiętność”, z wypiekami czytana w „Bravo”. Mamy kolorowe profile, adresowane również do nastolatków, kłamiące, że aborcja jest legalna, łatwa i przyjemna. Mamy instagramowych influencerów, którzy puszczą oczko, pokażą różne rodzaje wibratorów i zdradzą 13-latce, jak smakuje sperma. Coś o miłości i wierności? Taaaak, oczywiście! Miłość możesz przeżywać jak chcesz, zobacz, tu masz przykład poliamorii. „Jestem Lucy, a Ty będziesz big star„. Wyjdź ze schematów, możesz wszystko. Jesteś młody, nie martw się odpowiedzialnością, mamy na nią pigułki. I tak rodzą się dramaty.

A może to sam chłopak? Trudny charakter, wiele próbowano zrobić, niewiele się dało? Przeczą temu zeznania rodziców. Podobno nie sprawiał większych problemów. I to mimo że ojciec wyjeżdżał za granicę do pracy.

Kto za to nie odpowiada?

Pusty śmiech mnie za to bierze, gdy słyszę głosy, że za zabójstwo nastolatki odpowiada… brak edukacji seksualnej. Jak bardzo odrealnionym trzeba być, żeby głosić takie farmazony? Od kiedy na zajęciach z edukacji seksualnej dzieciaki dowiadują się, że ludzi się nie zabija? Znając nieco standardy proponowane przez WHO zaryzykuję stwierdzeniem, że jest wręcz odwrotnie.

A może chodzi o to, że sprawy nie byłoby, gdyby dzieciarnia zadbała o… antykoncepcję? Tak, bo przecież na wspomnianych już przeze mnie stronach, adresowanych również do nastolatków, wcale o tym nie trąbią. Prezerwatyw nie ma w każdym mniejszym spożywczaku, stacji benzynowej czy aptece, a sama antykoncepcja, szczególnie wśród roztrzepanych nastolatków ma sto procent pewności. Nie wiem, kto kupi taką bajkę.

Za zabójstwo nastolatki odpowiada…

Poczucie braku panowania nad sytuacją? Strach? Chęć pozbycia się problemu?

Odpowiedzialny jest konkretny człowiek. Młody chłopak. Jakiekolwiek targały nim emocje, trudno mi osobiście jest usprawiedliwić w jakikolwiek sposób to, co zrobił. Trudno mi jest winić cokolwiek i kogokolwiek – bo nawet jeśli to otoczenie i popkultura wprowadziły go w hedonistyczny tryb życia i nawet jeśli to błędy najbliższych sprawiły, że za szybko wszedł w pewien okres swojego życia, dziewczyna nie żyje przez niego. Winę ponosi on.

I nie chcę dywagować, czy to dobrze że uniknie wyższej kary. To wiedzieć pewnie będą specjaliści od resocjalizacji. To wie otoczenie. To wie w końcu sam chłopak, który w dorosłe życie wejdzie z poważnym i ciążącym mu bagażem.

Dobrze jest znać rozwiązania, dzięki którym uniknie się kolejnych tragedii. Pozostaje tylko pytanie… Czy mamy wpływ na wszystko?

Jak sądzicie?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować