„Czas na kawę” – Cukiernia Pellowski w Sopocie

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Nie zawsze jest czas, by siedzieć długo w kawiarni, delektować się godzinami z przyjaciółmi kawą, pięknymi wnętrzami i wyszukanym ciastem. Czasem chcemy po prostu usiąść na 10 minut między jednym, a drugim pociągiem. Właśnie dla takich ludzi powstała dworcowa kawiarnia „Pellowski” w Sopocie.

Sieci piekarni i cukierni „Pellowski” trójmieszczanom przedstawiać nie trzeba. Ich pikantne świderki zachwycają niezmiennie, od lat, a główne punkty są najczęściej oblegane i zwłaszcza podczas pięknej pogody trzeba odstać swoje w kolejce. Na szczęście kawiarnia w Sopocie specjalnie oblężona nie była i szybko mogliśmy cieszyć się festiwalowym zestawem.

Co zdziwiło mnie, gdy w ramach trwającego festiwalu „Czas na kawę” zawitałam do „Pellowskiego”? Przede wszystkim, rozmiar przybytku. Jest to dość mały punkt, mieszczący się tuż przy kasach Wielkość jednak nie ma tu znaczenia – są ławeczki, jest miejsce, by usiąść.

Piekarnia – cukiernia „Pellowski” w swojej festiwalowej ofercie ma zestaw składający się z cappucino i organicznego ciastka. Kawę podano w jednorazowym kubeczku, ciastko zaś zapakowano w folijkę. Jest to więc opcja, która jak najbardziej nadaje się na wynos, w przypadku gdy na nas pora i musimy z kawą lecieć dalej.

Z drugiej strony, kawa w jednorazowych kubeczkach wciąż jeszcze kojarzy się z „bieda-kawami” z automatu. Cappuccino Pellowskiego całkowicie obala ten mit! Ma bardzo przyjemny, słodko-kremowy i miękki smak, który bije na głowę wiele kaw z bardziej eleganckich miejsc. Wrażenia estetyczne schodzą tu więc na dalszy plan.

A ciastko?

Opcja „organiczna” i bezglutenowa bardzo mnie zaciekawiła. Uprzedzę że dla osób lubiących smaki ostre, zdecydowane, ten może być zbyt delikatny. Da się jednak wyczuć aromat jabłek i wiórków kokosowych, dzięki którym nie jest zbyt suche. Polubiło je również moje dziecko, a mogłam się podzielić bez wyrzutów sumienia, bowiem ciastko ma naprawdę dobry skład! Surowce, z których powstało, pochodzą z ekologicznego rolnictwa. Cieszę się, że nawet przybytki kojarzące się raczej ze słodkością i niezdrowym cukrem wprowadzają zdrowsze pogryzki!

Minusy? Znalazłam chyba tylko jeden -jak na festiwalową cenę 10 zł, zestaw jest dość mały. Warto jednak pochwalić dbałość o zdrowie gości, niefaszerowanie ich cukrem i innymi konserwantami oraz stworzenie zestawu dla festiwalowiczów będących wiecznie w biegu, dzięki któremu magię „Czasu na kawę” mogą oni poczuć nawet wtedy, gdy praktycznie nie ma na nią ani chwili.


Zobacz inne wpisy z festiwalowej serii „Czas na kawę”!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Karolina J.

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Mogą Cię zainteresować