Dobry humor! Pogodę! Słodycze! – krzyczymy, niczym dzieci w przedszkolu. A poważnie, nic prostszego. Jedzenie i w drogę. Czyż nie tak? No, można i tak.

Z tego też założenia wyszłam. Troszkę owoców, które przecież są już za całkiem rozsądną cenę, kosz piknikowy i dziękuję. Można iść i świetnie się bawić.

Tylko że widzisz – nie jestem sama. I raczej rzadko na piknik chodzi się samodzielnie, choć trochę szkoda. Z drugiej strony, czułabym się pewnie jak Jaś Fasola, na którego wszyscy patrzą, bo wiedzą że zaraz zrobi coś głupiego.

A więc – towarzystwo!

U mnie było jasne, że pójdziemy sobie „rodzinką”. A że pojęcie rodziny jest pojęciem względnym, uściślę, że chodziło o męża i dziecko, potem rodzina się „powiększyła” i poszła nas sporo większa grupa. Ba, dziecko dobrze pamiętało z „Czerwonego Kapturka”, co powinno znaleźć się w dobrze wyposażonym koszu z jedzeniem. Chętnie więc wymieniało przeróżne „glejpluty”, „oliwki”, „kubaski”, „abluz” i inne. A więc – wziąć pod uwagę preferencje dziecka.

Warto jednak pamiętać, że piknik robimy najczęściej wtedy, gdy jest ciepło. No chyba że lubimy założyć sobie narciarską kurtkę, nieprzemakalne spodnie i niczym wyczynowcy, usiąść na karimacie z termosem oraz jedzeniem. Wtedy pytanie „co zabrać na piknik” nabiera innego wymiaru. A kiedy jest ciepło? Wtedy nie chce nam się jeść tłusto. Wolimy też potrawy, które nie siadają nam na układ pokarmowy i nie rozgrzewają dodatkowo od środka.

Ciepło lubi również brud. Szybciej kleją nam się od wszystkiego ręce. Warto więc zadbać, by jedzenie które ze sobą bierzemy, za bardzo nie brudziło. Pałki z kurczaka? Osobiście nie radzę, ale bez względu na to czy je bierzemy, warto po prostu mieć ze sobą chusteczki nawilżane.

Co zabrać na piknik?

I jak się spakować? Wiadomo, kosz piknikowy to podstawa… E, bez przesady. Oczywiście, jeśli idziesz się „pikniczyć” w nieco bardziej hipsterskie miejsce, niech i będzie ten kosz, ale nam było wygodniej ze zwykłą torbą z „Biedry”. A więc – siatka/ torba/ kosz/ cokolwiek, w czym przeniesiesz piknikowe specjały.

Dalej, koc. Najlepiej taki, co nam go nie żal, bo jednak nie dość że może zabrudzić się od trawy, to jeszcze od jedzenia. Zaraza hołm zostaje więc w domu i ustępuje miejsca tanim kocom – no chyba że to nie piknik z rodziną, a hipsterska posiadówka. Warto pamiętać również o talerzach i sztućcach, najlepiej jednorazowych.

A do jedzenia? Łohohoho! Wybór jest spory. Ja przedstawię kilka propozycji, które pojawiły się u nas. Oczywiście, poza tym warto zaopatrzyć się w jakieś „słodkości”. U nas były to pizzerki i herbatniki. No chyba że słodkości nie jadasz.

koreczki z kabanosa, sera, oliwek i korniszonów

Koreczki

Skład? Koreczki lubią różnorodność! To takie jedzenie z cyklu: zapewne zostały Ci jakieś resztki w lodówce i zastanawiasz się, co z nimi zrobić. My co prawda z resztek nie korzystaliśmy, bo zwyczajnie poprzedniego dnia zjedliśmy prawie wszystko, ale też nie kupowaliśmy nic, co by miało zostać dłużej.

A więc: korniszony, ser, oliwki i kabanosy. Aaa no i wykałaczki. To ważna informacja, ja najczęściej wkurzona wybiegam raz jeszcze z domu, by dokupić, po czym okazuje się że w pobliżu nagle wszędzie zabrakło. Cały świat przeciwko mnie.

Następnie nabijanie na te nieszczęsne wykałaczki. Tak proste, że nie muszę chyba robić instruktażu DIY (KLIK! Zobacz dlaczego nie lubię tutoriali).

Sałatka

I tu jest chyba pora, by przypomnieć że piknik nie lubi tłustego. Sałatka również nie musi być nie wiadomo jak urozmaicona. Wręcz warto postawić na coś lekkiego, łatwego i przyjemnego.

Kiedy jem normalnie, nie wyobrażam sobie niczego lepszego, niż caprese na świeżym powietrzu. Aktualnie normalnie nie jem, dla reszty towarzystwa jednak na pikniku była sobie jej wariacja. Czyli nie żaden tam przekładaniec, a pokrojona mozzarella z pomidorkami piknikowymi. Mniam! Przynajmniej takie odnoszę wrażenie.

sałatka – wariacja caprese

Owoce i warzywa

Absolutnie nie namawiam do przynoszenia połowy szwedzkiego stołu. Trzy smakołyki w zupełności powinny wystarczyć. No chyba, że po prostu uwielbiasz szykować jedzenie, a dziecko również wynosi z tego niczym nie zmąconą radość.

Na koniec więc zostawiłam warzywa i owoce. Umyte, czasem pokrojone, jak choćby arbuz czy marchewki.

owoce i warzywa

I to wszystko?

Co zabrać na piknik, już wiemy. To znaczy, nie jest tak, że musimy koniecznie te owoce, warzywa i koreczki. Ogólny spis wygląda tak:

– kosz albo torba
– sztućce i talerze. Opcjonalnie kubki
– koc
– woda mineralna
– jedzenie
– krem do opalania, ewentualnie coś na kleszcze i komary (najlepiej użyć przed wyjściem)
– chusteczki nawilżane
– kawałek łąki albo parku – na miejscu

To wszystko? Chyba tak! Chyba że masz coś do dodania?
Miłej zabawy 🙂