Okres przedświąteczny obfituje w moc przygotowań. Biegamy po domu, sprzątamy, wychodzimy po zakupy, potem kolejne, często nawet nie dbając o odpowiedni ubiór, nie mówiąc już o samopoczuciu osoby biegającej. Potem znów biegamy po domu. Gotowanie… O jejku! Karpia zapomnieliśmy kupić! Znów bieg do sklepu, w międzyczasie ubieranie choinki, sprzątanie. Zwariować można.

Nic dziwnego, że w tym ciężkim czasie zaniedbujemy wszystko inne. Zaniedbujemy siebie, zaniedbujemy nasze zdrowie i nasze relacje. Najważniejsze stają się święta, które w pewnej chwili są celem samym w sobie.

Że mi się to nie przytrafia? Że ja pisząc o tym, jestem nietykalna? Otóż nie! I tak mogę pisać poradniki o tym, jak sprawić, że przygotowania do świąt nie zrobią nam z cielska jesieni średniowiecza (KLIK! To tu), ale i my nie jesteśmy bez winy. I tak, właśnie dziś przeżywamy ciche dni.

Tak, przed samymi świętami jest u nas w domu cicho. Wiecie, co to może oznaczać, prawda? Brakuje radosnego gwaru, poza oczywiście gwarem dziecięcym, ale to przecież nie wszystko. Ciężko jest, gdy małżonek milczy? Powiem tylko, że cholernie ciężko. Przecież miało być inaczej. Nie po to był ten ślub i to wszystko, żeby teraz tak po prostu ze sobą nie rozmawiać i przeżywać ciche dni!

Czy możemy coś zrobić?

Ale wiem, że po każdej burzy wstaje słońce! Mało tego, mam ogromną nadzieję, że stosując się do tych rad, które na podobną okoliczność zaprezentuję, również i Wam takie ciche dni miną szybciej. Bo to że się pojawią, jest bardzo prawdopodobne. To nie oszczędza NIKOGO. A więc co zrobić, by małżonek zaczął się odzywać?

  •  Bądź miła. Po prostu. Nie obwiniaj siebie ani jego. Co się stało, to się nie odstanie
  •  Weź na siebie ciężar tych obowiązków domowych, które możesz jakoś udźwignąć. Jemu i tak jest teraz ciężko!
  •  Bądź wdzięczna za każdy przejaw jego aktywności, jeśli tylko ruszy się i zacznie coś robić. Kiedy zobaczysz, że robi za dużo, zachęć do odpoczynku.
  • Zaproponuj ciepłą herbatę z miodem i cytryną. Taka herbata działa cuda!
  • Nie próbuj prowadzić zbędnych dyskusji. Pewnie jak zwykle masz wiele do powiedzenia, ale to nie czas na to.
  • Bądź cierpliwa!

Ja wiem, że powyższe rady mogą brzmieć nieco kontrowersyjnie, ale ja postaram się do nich zastosować! I mam nadzieję, że już niedługo będziemy głośno śmiać się przytuleni do siebie, a problem, który dziś tak męczy, ucieknie w dal.

W końcu, każde zapalenie oskrzeli i krtani kiedyś mija!