Chyba każdy z nas kojarzy to uczucie: chciałam być lepsza. Chciałem się poprawić. Zmienić swoje życie. A tu lipa, nie udało się. Po raz drugi, piąty, dziesiąty. Co z tym zrobić? Odpuścić?

Jeszcze gorzej bywa, gdy musimy wydostać się z bardziej grząskiego bagna. Wyplątać z sieci kontaktów, które ciągną nas w dół albo zmierzyć się z walką z uzależnieniem.

Czy w takim razie nie warto decydować się na zejście ze złej drogi? Nie ma dla nas ratunku, o ile nie posiadamy nadzludzkiej, silnej woli? Zapytajmy Mateusza, bohatera książki “Blizny życia. Odważ się wybrać szczęście”.

Ucieczka

Mateusz dostał od życia pewne fory: pochodził z bogatej rodziny. Naprawdę bogatej. Stać go było więc, by uciec od “intensywnego” trybu życia w stan wręcz pustelniczy. Własny domek w górach obok rodzinnej stadniny, którą prowadził za namową macochy, to z pozoru idealne miejsce, by zapomnieć o tym, co związane z morzem. Jednak nawet prowadzenie stadniny wiązało się z kontaktami z ludźmi. A pokusy sprawę zmiany utrudniały.

Ach, gdyby ich nie było! Co nie? Gdyby alkohol po prostu zniknął dla uzależnionych ze świata. A kobiety z życia Mateusza. Tylko czy tego rzeczywiście chciał? I czy ucieczka na drugi koniec Polski, do “Doliny Jeży”, wystarczy, by uciec przed samym sobą? A może trzeba najpierw we właściwy sposób zająć się ranami, by po dłuższym czasie nie zaczęły się “paskudzić”?

Sytuacja komplikuje się, gdy Mateusz zaczyna spotykać się z Moniką, nadopiekuńczą matką Maksia. Na szczęście zawsze może polegać na przyjacielu, który jest…księdzem. Idealna męska przyjaźń dla niewierzącego człowieka, prawda?

“Blizny życia” i piękne górskie krajobrazy

“Blizny życia” to trzecia część trylogii Katarzyny Targosz. Nie nie, spokojnie, można ją czytać nawet jeśli nie kojarzycie dwóch poprzednich części – aczkolwiek dlaczego macie pozbawiać się przyjemności czytania wszystkich? 🙂

To z jednej strony lektura lekka, zwiewna wręcz, a z drugiej wartościowa. Bo jasne, gdyby nie rodzinna fortuna, Mateusz nie wykaraskałby się z wielu sytuacji, w które – nie oszukujmy się – pośrednio wpędziła go właśnie ona. Z drugiej strony nieraz potrzebna była odwaga, przełamanie kolejnych barier albo po prostu czas.

W górach nie byłam od dziecka (pomijając przejazd przez Alpy i właśnie Góry Stołowe, w których toczy się opowieść… ale to niespecjalnie się liczy). Jestem typowo morskim stworzeniem. A mimo to “Dolinę Jeży” i inne miejsca opisywane przez Katarzynę Targosz zwiedziłabym z ogromną chęcią! Ręczę, że i Wam się spodobają – podobnie jak zmagania bohaterów.

Dziękuję Wydawnictwu EsPe za możliwość objęcia książki patronatem medialnym:) Książkę możecie nabyć od 22 kwietnia TUTAJ.

Podziel się tym wpisem!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

O mnie

Karolina Jurkowska

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami.

Archiwum

 

Instagram

Zapraszam do dyskusji