Zabrze leży daleko ode mnie i chyba nie zdarzyło mi się tamtędy przejeżdżać. Jeśli nawet, to nie zwróciłam uwagi. Nie, nie dyskryminuję, jeśli pochodzisz z Zabrza to w sumie bardzo dobrze. Widzę, że blisko Katowice i ładne uliczki macie, po prostu nie miałam okazji tam zajrzeć.

I pewnie w najbliższym czasie nie będę miała. A jednak na tablicy wyświetliła mi się wiadomość o Zabrzu. Konkretnie o przykrym i to naprawdę przykrym zdarzeniu, jakie miało tam miejsce. Policja zatrzymała ponad 30-letniego mężczyznę podejrzanego o współżycie z 14-latką.

Z notki prasowej nie dowiedziałam się dużo więcej. Ot, dziewczyna przyjechała z innego miasta, a w mieszkaniu mężczyzny doszło do obcowania płciowego. A jeśli tak było, dowody są namacalne. Przyznał się on zresztą do winy. Wcześniej był już karany, jednak nie za pedofilię.

Lakoniczna informacja?

Bardzo lakoniczna. Nie wiem nic więcej. Nie mam pojęcia czy dziewczyna wiedziała że mężczyzna jest o tyle starszy czy też przedstawiał się jej jako młodszy chłopak. A może znali się przedtem? Czy dziewczyna wiedziała od dawna, na co się pisze czy do mieszkania została zwabiona? Niewiadomych jest sporo.

Co jednak wiemy? Otóż, znamy jedną prostą zasadę: obcowanie z osobą poniżej 15 roku życia jest zabronione! No dobrze, ale to 14-latka. Jak się umaluje, wygląda na więcej. No więc pytasz, sprawdzasz. I nie kręć, jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości (a pardon, musisz mieć, jeśli nie jesteś idiotą), po prostu się powstrzymaj. Krzywda Ci się nie stanie. Wbrew obiegowym opiniom, nic Ci nie wybuchnie i nie umrzesz.

Bo właśnie – to 14-latka. Nawet jeśli przyjąć ten mało przychylny i sporo gorszy scenariusz, że wiedziała, że chciała, to ona nie jest dorosłą osobą. Jest nastolatką, chwiejną emocjonalnie, często nie panującą nad sobą, czasem chcącą zrobić na złość sobie, rodzicom, otoczeniu i każdemu innemu. I choćby była mistrzynią makijażu i wyglądała na 18 lat, nie ma 18 lat. Nie ma też psychiki 18-latki.

A komentarze?

Skoro o tym piszę, pewnie wiesz już, co działo się w komentarzach. I mam tylko nadzieję, że ta dziewczyna nigdy ich nie przeczyta. „D**a nie pedofil. Dzisiejsze nastolatki nie dość ze malują się tak że wyglądają na 20 lat to jeszcze same oddają się w „ręce” starszych mężczyzn. Facet odpowie za swoją naiwność.” – biedny, niewinny mężczyzna. To przykre, że był tak naiwny, że zaufał nastolatce i dał się tak… Nie, nawet nie mam ochoty ironizować.

„Przepraszam że to napiszę ,ale 14-latka to nie dziecko, a kobieta. Wie już, co jest dobre i złe i wie już, co to seks” – rzeczywiście, jest za co przepraszać, bo osobiście wstydziłabym się napisać coś takiego pod swoim nazwiskiem. Dziewczyna w tym wieku wie, co to seks? Oczywiście, nie twierdzę że autorka komentarza takich doświadczeń nie posiada, w końcu nie ma co zaprzeczać, jest pewne grono osób, które w tym wieku seks uprawiają. Uogólnianie jednak, szczególnie w takim momencie, jest żałosne.

Pojawiły się też tradycyjne pretensje do rodziców. „Która matka puszcza gdzieś 14-latkę samą?” – kurczę, moja! To znaczy, niech i będzie że jestem z patologicznej rodziny. Tylko w takim razie razem ze mną z pół miasta, bo nie znam osoby z mojego gimnazjum, która nie podróżowała sama do innych miast. To nie ten wiek, że kiedy z Marek jedziesz do Warszawy, to jedynie z mamusią. Niektórzy codziennie dojeżdżają do szkół znajdujących się w innych miastach. Straszne, nie? No ale komentarz można dodać zawsze.

„14-latka? Bez przesady! To nie pedofilia, a efebofilia! Karać za to kogoś?” Wyśmiałabym, ale w zasadzie nie wiem czy nie należałoby zapłakać. Po pierwsze, efebofilia odnosi się jednak do akceptowalnego wieku obcowania płciowego, czyli 15-19 lat. Nie mam zamiaru spekulować czy 34-letni pan po prostu nie miał jak spotkać się z 5-latką, więc spotkał się ze „starszą” czy też machnął się o rok. Cokolwiek by nie zrobił, skrzywdził młodą dziewczynę.

To tylko część

Bo domyślasz się pewnie, że takich komentarzy było sporo. Wyłaniał się z nich przerażający obraz motłochu, broniącego biednego mężczyzny, którego uwiodła wymalowana i ubrana, jak dorosła, 14-latka. Po co w ogóle rozmawiała z kimś przez internet? Po co umawiała się z kimś w innym mieście? Po co tam jechała? Po co weszła z obcym mężczyzną do mieszkania?

Tyle akcji społecznych. Tyle historii, tyle mówienia ludziom o technikach manipulacji, na które młode dziewczyny niestety są bardzo podatne. I grochem o ścianę. Dziewczyna mogła myśleć, że umawia się z fajnym młodszym kolegą. Do mieszkania zostać zwabiona. Mogła być szantażowana. Zastraszana. Nie, co tam. Wiadomo, że jest winna. Samsobiewinnizm (KLIK!) jak zwykle. Jak Cię wieczorem na ulicy zastrzelą, to będziesz wiedział, że wieczorem z domu się nie wychodzi.

Oczywiście, dopuszczam myśl, że niekoniecznie dziewczyna jest tu tą świętą. Przecież z opisu na portalu informacyjnym nie wiemy dosłownie nic. Być może całkiem świadomie zgodziła się na współżycie.

Kurka blada, co z tego?! Nadal nie zmienia to faktu, iż jest to nastolatka! I że nawet jeśli sobie tego życzy, to można ją prawnie doprowadzić do rodziców albo na policję. I nie, nie przyjmuję wytłumaczenia, że w „Romeo i Julii” „z młodszych bywały nieraz szczęsne matki”, a jak ktoś w komentarzu napisał, „Wśród Romów to normalne, to dlaczego nie u nas”. Poważnie, muszę ciemnemu ludowi tłumaczyć uwarunkowania kulturowe i dlaczego kiedyś były czasy, bo nastolatki były matkami i się cieszyły, a dziś nie ma czasów?

Nie muszę

I jeśli usłyszałabym, że w moim otoczeniu ktoś w ten sposób broni pedofila:

– Ojej, pewnie sama chciała!

– 14 lat? Toć to dorosła dziewczyna

– To już praktycznie efebofilia, bez przesady

– To wina rodziców, którzy wypuścili dziewczynę z domu, nie mężczyzny!

– Maryja też miała 14 lat!

To wybacz, ale dziecko raczej przed takim kontaktem bym chroniła. Nigdy nic nie wiadomo.