Wszyscy już chyba wiemy, co zdarzyło się w Pakistanie, na Nanga Parbat. Niektórzy z nas wiedzą więcej, niż ci, którzy tam byli – przynajmniej jeśli mielibyśmy wnioskować z informacji zamieszczanych w sieci. Oprócz bycia etatowymi piłkarzami i skoczkami narciarskimi, jesteśmy od dziś wykwalifikowanymi himalaistami z certyfikatem firmy „TV, Social Media & spółka z.o.o”.

I trochę nawet dobrze, bo prawo do własnych opinii jak najbardziej mamy. Szczególnie, że zarówno wokół samego wejścia na Nanga Parbat Tomasza Mackiewicza i Elisabeth Revol, jak i całej akcji ratunkowej narosło wiele kontrowersji. Zbyt wiele. Para poszła ponoć zdobywać szczyt „tanim kosztem”, bez ubezpieczenia, a gdy znaleźli się w tarapatach, zawiodły władze Pakistanu, które długo odmawiały pomocy.

Poza żenującym hejtem, jaki niestety pojawił się wśród komentujących sprawę (KLIK! Co robić z hejterami?), widziałam drugą postawę, która brzmiała: Tomek bohaterem jest, a jeśli tak nie uważasz, „morda w kubeł” i żryj dalej chipsy przed telewizorem (KLIK! A co jeśli nie masz telewizora?)! Tymczasem, dla wielu bohaterstwo Tomka to sprawa dyskusyjna. Czy mamy prawo tak myśleć?

Mamy prawo!

Masz prawo uważać, że zachował się nieodpowiedzialnie. Że być może powinien się lepiej zabezpieczyć, zainwestować w lepszą ochronę, ubezpieczenie. Że nawet jeśli „ubezpieczona” wyprawa również jest ryzykowna i można podczas niej zginąć, łatwiej tu o ratunek. Masz też prawo uważać, że takie są realia i pewne rzeczy są ważniejsze, a ryzyka nigdy się nie uniknie, szczególnie że to nie była ich pierwsza próba zdobycia szczytu.

Masz prawo uważać, że powinien poczekać. Że takich przedsięwzięć nie podejmuje się, gdy dzieci są małe, a w domu czeka kochająca żona. Masz też prawo twierdzić, że gdy dzieci będą starsze, sił będzie mniej i teraz właśnie jest ten odpowiedni moment, a dzieci nie muszą stanowić przeszkody dla rozwijania pasji.

Masz prawo zachwycać się reakcją Polaków, którzy w odróżnieniu od Francji i Pakistanu, próbowali cokolwiek zrobić. Masz prawo być dziś dumny, że nie zostawiamy ludzi w potrzebie. Masz prawo być zły na Pakistan za nieludzkie procedury, ale i masz prawo rozumieć, że tak u nich jest i trzeba swoje zachowanie dostosować do panujących reguł.

Sama mam problem

Mam szacunek do ludzkich wyborów, o ile nie krzywdzą one drugiego człowieka. Wybór Tomka bezpośrednio i celowo nikogo nie skrzywdził. Ot, człowiek poszedł zdobywać wysoką górę z drugim człowiekiem. Ryzykowne? Bardzo. No właśnie.

Tu pojawia się jeden problem. Pamiętacie tekst o samsobiewinnizmie (KLIK!)? W całej tej filozofii zaznaczyłam jedną ważną rzecz: jeśli nagminnie i z premedytacją podejmujesz ryzykowne zachowanie, mimo że możesz ich uniknąć albo zminimalizować ryzyko, to jednak jesteś sobie winien.

I tu wraca temat nieodpowiednich zabezpieczeń, organizacji wyprawy za „grosze”, ale nie tylko. To jest również temat podejmowania ryzyka, gdy ma się wokół siebie bliskie osoby, które Cię potrzebują. Za które jesteś odpowiedzialny. Moim zdaniem, nie powinniśmy. A więc Tomek bohaterem dla mnie nie jest. I to mimo że rozumiem potrzebę oraz chęć zdobywania szczytów. Symbolicznych i dosłownych.

Jak widzisz, jestem jedną z tych, którym ktoś zaraz powie, że życie jest czymś więcej, niż żarciem chipsów na kanapie. Tylko że wiesz, między siedzeniem na kanapie, a wspinaniem się na Nanga Parbat rozpościera się ogromna przestrzeń, między którą można z tej kanapy wstać i robić inne, dużo mniej ryzykowne, nieco mniej ryzykowne i niewiele mniej ryzykowne rzeczy.

Sama do końca miałam nadzieję. Ba, w nocy, gdy ekipa ratownicza poszła w góry, a ja poszłam spać zaraz po uratowaniu Revol, śniło mi się, że w nocy po przebudzeniu sięgnęłam po telefon i przeczytałam radosną wieść, że uratowano ich dwoje! Znasz to pewnie – taki sen, co do którego nie jesteś pewien czy jest snem. Rano uśmiechnięta sięgnęłam ponownie po telefon, żeby się upewnić i dostałam rzeczywistością, niczym obuchem w głowę.

Do czego nie masz prawa?

I ty masz prawo mieć problem. Podobnie jak masz prawo uznać bohaterstwo Tomka za oczywistość i nie rozumieć mojego zdania, twierdząc że gdyby każdy tak myślał, podróże międzykontynentalne nadal byłyby fikcją. Że historię tworzą właśnie tacy, jak Mackiewicz.

Nie masz prawa natomiast twierdzić, że powinno się ich tam zostawić! Nawet jeśli w swoim zdaniu jesteś dużo bardziej radykalny niż ja i uważasz, że ich wspinaczka była totalną głupotą. Nawet jeśli była, skoro ratujemy samobójców, ludzi którzy chcą skoczyć z mostu, skoro ratujemy ludzi, którzy celowo zniszczyli swoje zdrowie nadmiernym jedzeniem czy alkoholem, dlaczego mielibyśmy nie spróbować chociaż ratować Tomasza i Elisabeth?

Nie masz prawa twierdzić, że skoro zebrano środki na ratowanie Tomka, powinno się olać ratowanie Francuzki i lecieć po Polaka, bo Francja nie zapłaciła ani grosza. Nie wiem, nawet ciężko mi wytłumaczyć, jak podłe jest takie myślenie. Jeśli nie zapłaciła, jest to całkowicie inna sprawa. Można mieć pretensje do Francji, można wymagać od nich częściowego pokrycia środków finansowych, ale poważnie, oburzać się, że zamiast ratować prawdopodobnie zmarłego już wtedy Polaka, ratowano kobietę?

Nie masz prawa hejtować. Granica między krytyką, wyrażaniem opinii a hejtem jest dość wyraźna. Pamiętaj o tym.


Zapraszam na fanpage, twittera oraz instagram, gdzie tekstów jest jeszcze więcej 🙂

Komentarze

komentarze