Zastanawiasz się pewnie, dlaczego w styczniu bredzę coś o listopadzie? Czy ja nie zdjęłam jeszcze starego kalendarza? A może to jednak Ty właśnie przespałeś cały rok? No więc usiądź spokojnie, a ja Ci wytłumaczę.

Wyobraź sobie teraz parę – On właśnie przed nią klęka, podaje jej pudełko, ona trzęsąc się jak osika otwiera, paszczę rozdziawia tak, że punkty IQ ulatniają się same z siebie. Przewińmy taśmę, wiadomo przecież co dalej. Tylko że mamy początek roku. Nie zdążymy zrobić pięknego ślubu w czerwcowej scenerii. Pół roku przygotowań? Niby się da, ale po co człowiek ma do ołtarza siwy z nerwów iść? Czekać do następnego lata albo wiosny chociaż? Kurczę, długo trochę, jeśli człowiek wie, że z drugim człowiekiem chce jakoś te koleje życia wieść. Nie każdy preferuje długie zaręczyny.

No to może jesień? Nie, nie ta wrześniowa. Chodzi właśnie o taką jesień, przy której spokojnie przygotujesz się do ślubu, zdążysz załatwić to, co załatwić trzeba i nie będziesz żyć w stresie, że czas przecieka przez palce. Że niby ślub w listopadzie? Tak, właśnie! Okolice listopada będą idealne. Uwierz mi, wiem z własnego doświadczenia!

Pogoda

Wiesz, co frustrowało wielu moich znajomych podczas letnich ślubów? Nie ma chyba nikogo, kto myśląc o takim, nie marzy o słoneczku, letnich podmuchach wiatru i ciepłym wieczorze. Tymczasem, żyjemy w klimacie umiarkowanym – szarość i deszcze nie są u nas rzadkością, a zdarza się, że tak mija nam całe lato. Widziałam już niejeden ślub, gdzie pięknie wystylizowana w letnią sukienkę panna młoda drży z zimna, a spod parasola przelatują niesione wiatrem grube krople deszczu. Nawet plener pod namiotem jest nieprzyjemny.

Wiesz, jaka jest pogoda w listopadzie? Wiesz! Na słońce nie masz się co nastawiać, na kilkanaście stopni również nie. Ja trafiłam właśnie na spadek temperatury, z 9 stopni w dzień na jakieś 2-4. Wiesz, że trzeba w takim razie zaopatrzyć się w jakąś puchatą pelerynkę albo jasną kurtkę, w której nie zmarzniesz. Parasol również się przyda. Zaskoczenia nie ma i nikt nie nastawia się na ciepło. Dlatego wiemy mniej więcej, jak się ubrać.

Moje doświadczenie: martwisz się, że decydując się na ślub w listopadzie, będzie Ci za zimno? Spokojnie! Standardowa suknia ślubna swoje waży. Moja nie była z tych cięższych, a nie przypominała letniej, zwiewnej mgiełki. W dodatku stres sprawia, że zimno odczuwa się jeszcze mniej. Mi w puchatym bolerku było wręcz gorąco! Nie polecam również kupowania „jesiennych” butów. Nawet jeśli nagle spadnie śnieg, najczęściej masz w nich do przejścia odległość z samochodu do kościoła i sali weselnej.

Wszyscy są wolni

Spróbuj w styczniu znaleźć fotografa na czerwcowy ślub. „Panie, ale rozumiem że chodzi o czerwiec za rok?” „Nie no, bardzo mi przykro, chyba że Pani w środę ślub bierze?” „Sala w czerwcu? Jasne! Właśnie zwolnił nam się termin za pięć lat”. Pewnie troszkę przesadzam, ale w sezonie dorwać dobrą salę i resztę (a tej reszty często wcale nie jest mało) jest ciężko. A zgrać wszystkim termin, by pasował, graniczy nieraz z cudem.

Listopad natomiast to martwy sezon. Niby halloween przed chwilą było (KLIK! Dlaczego nie obchodzę?), niby pod koniec imprezy andrzejkowe, ale przecież rzadko obchodzimy je w eleganckiej sali. Fotograf, fryzjer, dekorator oraz reszta również odpoczywają i zdarza się, że nawet ci nieprzytomnie rozchwytywani w sezonie wcale w tym momencie z przepracowania nie padają, a wręcz przeciwnie. Ślub w listopadzie przywitają, ciesząc się, że i jesienią mogą zarobić.

Moje doświadczenie: Fakt, że nie byłam jedną z tych, którzy przy organizacji swojego ślubu uwzględnili nie wiadomo jakich dekoratorów, wedding planerów, kamerzystów czy innych. Realizowałam raczej plan minimum, jednak właściwie nikt nie odmówił z powodu braku terminów.

Jest taniej

Maj-wrzesień to czas, kiedy właściciele ślubnych sal, fotograf i cała branża ślubna winduje nieco ceny. Nie ma się co dziwić, też bym pewnie tak zrobiła, gdyby telefony się urywały i co chwila ktoś pytał o dokładnie te same, dawno już zajęte terminy. Skoro tyle osób się pyta, część z nich zostanie, mimo wyższych stawek. Normalne.

A że jesienią telefony się nie urywają, a wręcz milczą, stawki są często nieco niższe. Często można je negocjować oraz wybierać wśród tych jeszcze w miarę tanich, a już profesjonalnych fotografów, makijażystów i innych.

Moje doświadczenie: Często domy i restauracje weselne mają zupełnie inne cenniki poza sezonem. Sama sala była u mnie zauważalnie tańsza w miesiącach jesiennych. Wybierając suknię, również miałam okazję zaobserwować świetne oferty cenowe. Wyprzedaże zaczynają się tu już od maja, a latem nową suknię można znaleźć nawet w cenie tej używanej! Czyli na ślub w listopadzie czy miesiącach okołolistopadowych strój można mieć taniej, niż wtedy, gdy musimy go mieć na lato.

Dekoracje

Jeśli lubisz bawić się w strojenie wnętrz, co sezon inaczej urządzasz pokój, pewnie wiesz, o czym ja mówię. Jesienią nie znajdziesz tych wszystkich różowych i fioletowych kwiatuszków. Nie pasują również inne letnie elementy wystroju – no chyba że się uprzesz i będziesz ten wiosenno-letni klimat wywoływać. Kto wie, może to ma sens. Tylko po co? Skoro wokół tyle pięknych barw jesieni? Skoro wokół tyle liści, pachnącej ziemi oraz innych inspiracji? Ślub w listopadzie może mieć kolory babiego lata, późnojesiennej szarości... Jest z czego wybierać!

Moje doświadczenie: I ja postanowiłam skorzystać z okazji! Co prawda, w żadne dekoracje się nie bawiłam, ale nabyłam, wspierając przy okazji którąś z kocich fundacji, śliczy mały bukiecik zrobiony z liści. A następnie… popełniłam błąd, oddając go do przystrojenia w niesprawdzonej kwiaciarni, choć z drugiej strony myślałam, że dokładnie wytłumaczyłam, jak widzę efekt końcowy. Dostałam jesienny bukiecik z jakimś dziwnym, doczepionym porem obwiniętym białą wstążką. Na poprawki było za późno. Przynajmniej jest się dziś z czego pośmiać. W każdym razie, nie idźcie tą drogą.

No i zabawa!

Jeśli masz sporo znajomych, bywa pewnie, że w pewnym okresie życia wręcz musisz wybrać, na czyj ślub iść. Ba, ja będąc introwertyczką, miałam podobne sytuacje. Te wiosenne śluby jeszcze są skoczne i wesołe. Pozostałe oczywiście również, choć czasem na tych późnoletnich ludziom zwyczajnie nie chce się już imprezować. Ile można? I tak bywało, że właśnie na tych ślubach wodzirej dwoił się i troił, żeby oderwać ludzi od kotleta.

A jesień? Raczej nie obfituje w okazje do tańców. Co bardziej imprezowi wybiorą się może na wspomniane halloween czy imprezę andrzejkową, ale poza tym nogi odpoczywają. I często tak będzie aż do karnawału. Tym bardziej jesienne wesele sprawia, że ludzie korzystają z okazji i bawią się, jakby ten karnawał to conajmniej za dwa lata miał być! Szczególnie, że pogoda za oknem zachęca do rozgrzania się w ruchu. I to jest dobry przepis na udaną zabawę!

Moje doświaczenie? Tak właśnie było!

Zachęciłam? A może wręcz przeciwnie i czytając wszystkie punkty, dziękowałeś Bogu, że nie zdecydowałeś się iść jak jakiś leśny chochoł, z wiązką liści pod ołtarz, brodząc po kostki w listopadowym błotku? Albo też nadal przeraża Cię ta wizja? Bo rzecz jasna, pewnie i wady da się znaleźć. Trudniej choćby o dobry plener, choć pewnie dla dobrego fotografa to żadna przeszkoda.

Ile ludzi, tyle opinii. Ja jednak ślub w listopadzie, taki uroczo późnojesienny, naprawdę polecam. Całkiem fajne małżeństwa z tego są!

To który miesiąc wybierasz? 🙂

Komentarze

komentarze