Poród, szczepienia, matczyna intuicja – jeśli chcesz przy dobrym popcornie poczytać sobie zapis ciekawej wojny, wystarczy wpisać hasło w google… I zagłębić się w soczyste meandry matczynego języka. Ile dzieci, tyle sposobów na ich wychowanie. O co jeszcze możesz się wykłócać?

Karmienie

Sprawa jest jasna. Jeśli III wojna światowa wybuchnie przez kobiety, to najprawdopodobniej pójdzie właśnie o sposób karmienia niemowląt. Ogólnie rzecz ujmując, mamy dwa rodzaje terroru: laktacyjny, czyli kobiety, które w żaden sposób nie potrafią zrozumieć, jak matka nie może karmić piersią. Brak pokarmu? Nie ma czegoś takiego. Uzależnienie od papierosów i alkoholu? Karm i tak. Dziecko niedożywione? Twoja wina, zamiast dać dziecku butlę, mogłaś w sobotni wieczór szukać doradcy laktacyjnego. Dziecko chce jeść 24 h na dobę? Karm. Karm. Bez względu na to, jaką masz sytuację, bo przecież resztą dzieci i domem zajmie się życzliwie doradca laktacyjny.

    Mamy też terror mleka modyfikowanego. Wiadomo, że żaden facet na dłuższą metę nie zniesie obok siebie takiej dojnej krowy mlecznej i w końcu Cię zostawi, a skoro świat idzie do przodu, pierś jest zarezerwowana tylko dla mężczyzny. Trzymaj niemowlę od niej z daleka. Karmienie dziecka starszego niż trzy miesiące? Fuj! Karmienie piersią na ławce w parku? Rany, można zwymiotować! Naprawdę walczyłaś o laktację? Głupia jesteś? Nie lepiej było dać butelkę? Mleko z piersi zawiera przeciwciała i jest jednak zdrowsze? Znowu te terrorystki laktacyjne!

Nosić – nie nosić?

„Nie noś, bo się przyzwyczai!” Takie hasło przyświeca najczęściej teściowym, babciom, ale nie tylko. Za chwilę dowiesz się, że noworodka trzeba po przebudzeniu odłożyć w kuwetkę i pozostawić w niej, dopóki samo nie usiądzie, a potem nauczy się chodzić. Broń Boże przytulać! A już w ogóle, tfu tfu, nosić. Taki noworodek w wyjątkowo perfidny i wyrafinowany sposób przywiązuje się do karmiciela i potem nie chce się odczepić. Zobaczysz, weźmiesz takiego na ręce i będziesz miała za swoje, jak się przyzwyczai i każe nieść nieść na egzaminy maturalne!

    Nie nosisz? Po co w ogóle masz dziecko? Chyba po to żeby traktować jak lalkę, posadzić na półce i co jakiś czas podkarmić i się pozachwycać. Chcesz być dobrą matką? Przywiąż się do dziecka chustą i noś. Noś. Nadal noś. Nie umiesz korzystać z toalety z dzieckiem? Czas się nauczyć! Wiadomo, że rodzicielstwo bliskości to jedyne dobre rodzicielstwo, wyrzuć więc wózek. Nie będzie Ci potrzebny. Z bólem serca i od biedy zaakceptuj fotelik samochodowy, bo bezduszne przepisy nie pozwalają jeździć w chuście. Najlepiej po prostu unikaj jazdy samochodem. Po prostu noś. Tak, do matury, jeśli tylko dziecko będzie chciało!

Jak ubrać, żeby nie przegrzać?

Zgłupiałaś?? Mamy dziesięć stopni na plusie! Załóż mu natychmiast cieplejszą czapę, bo się biedaczek przeziębia. Nie widzisz jakie ma czerwone policzki z zimna? JezusMaria, przecież on ma zimne łapki. Zimne łapki! Gdzie masz rękawiczki? Jak to NIE MASZ rękawiczek? Gdzieś tu był sklep, poczekaj, albo nie, ja tu miałam jakieś swoje to dam mu na chwilkę, już się poświęcę. Co z Tobą nie tak?!

   Zgłupiałaś? Mamy dziesięć stopni na plusie! Zdejmij mu tę czapkę, przecież on się zgrzeje! To co z tego, że cieniutka? Taki gorąc, a Ty dziecku czapeczkę? Sama sobie załóż! Nie widzisz jakie ma czerwone policzki z przegrzania? JezusMaria, przecież Ty mu założyłaś kurtkę! Kurtkę! Powiedz… Potrzebujesz pomocy? Chyba sobie nie radzisz!
To oczywiście poza forami internetowymi, ale i na nich toczy się walka pod tytułem „Jak ubrać niemowlaka?”

Mądrości starszych

Kiedy już zaczynasz głupieć od tych cudownych rad i całkiem poważnie zaczynasz się zastanawiać, po co Ci to było, dowiadujesz się, że tak w sumie to starsi odchowali już swoje dzieci, więc zapewne dobrze wiedzą, jak to się robi. Gdyby tak nie było, nie siedziałabyś tutaj. Twojej mamie się udało, mamie Twojego męża również, kogo więc zapytać o radę, jak nie ich?

    Każdego! Zagrzmi przeciwny front. Bo owszem, Twoja mama jakoś Cię wychowała, ale to właśnie przez nią masz zespół jelita drażliwego po zbyt wczesnym rozszerzaniu diety! To przez Twoją teściową mąż narzeka na wypadającą panewkę biodrową, bo to ona nie badała mu bioderek! To przez to, że Twoja mama nie nosiła Cię ze sobą do toalety zanikły Ci ze stresu szare komórki, przez co jesteś głupia jak but i nie dostałaś się na architekturę. Nie powtarzaj ich błędów! Słuchaj się internetowych znawców.

    Nie wymieniłam oczywiście szeregu innych dyskusji, jak te, które imiona są obciachem roku, a które królują na listach przebojów, wymieniając te najważniejsze, w którym miesiącu dziecko powinno siadać, biegać, mówić, itp.

A może coś jeszcze pominęłam?

Komentarze

komentarze