Stół aż ugina się pod ciężarem jadła, mimo że połowa już zjedzona. Choinka pachnie, a lampki tworzą niepowtarzalny nastrój. Do pasterki jeszcze daleko. Przyszła pora na to, o czym od października trąbią spece od marketingu wszelakiego – na prezenty.

Mikołaj albo jeśli rodzice uznali, że po studiach warto Ci w końcu wyjaśnić, że ów nie istnieje – ktoś inny, wyjmuje spod choinki kolejne prezenty. Czekasz, czekasz… Jest! Bierzesz paczuszkę, w głowie kłębią się wszystkie marzenia. A może to pokój na świecie? Albo chociaż parę tysięcy na kilka pokoi dla mnie? Zaproszenie w podróż dokoła świata albo chociaż all inclusive na Teneryfę? Otwierasz i mina Ci rzednie. Tak, brelok z puchatkiem to jest to, o czym marzyłem – wyjaśniasz nazbyt entuzjastycznym tonem.

Nie będę truć, że kiepski prezent potrafi zepsuć święta, bo nie mamy czterech lat i przy wigilijnym stole spotykamy się z nieco innych powodów. Wbrew temu, co podprogowo wciskają nam wspomniani spece marketingowi, i bez prezentów da się urządzić święta. Są jednak podarunki, których lepiej nie kupować. Z różnych przyczyn. Nietrafione prezenty świąteczne mogą nawet uprzykrzyć życie.

Kalendarz adwentowy

Z roku na rok są coraz ładniejsze i bardziej przemyślane. Nieraz robimy je sami, ale wypuszczają je nawet większe firmy kosmetyczne i odzieżowe! Znajdziemy w nich miniaturowe buteleczki z perfumami, kolczyki na każdy dzień, lakiery do paznokci i wiele innych. Mało tego, już na początku grudnia robią się bajecznie tanie! O kalendarzu adwentowym pisałam już tutaj (KLIK!)

Dlaczego więc nie są dobrym prezentem pod choinkę? Pomyślmy. Pomyślmy raz jeszcze. A teraz spójrz na numerek przy ostatnim okienku. Tak, 24. Kalendarz adwentowy kończy się w Wigilię. Owszem, nie oznacza to że lakiery tracą nagle ważność, perfumy wietrzeją, a kolczyki zamieniają się w kamienie, jak w jakimś Kopciuszku. Tylko po co, skoro na największą zabawę płynącą z kalendarza jest za późno? Nie lepiej samodzielnie skomponować zestaw?

Zwierzaczek

Patrzysz i nie dowierzasz. Zamykasz oczy, otwierasz i nadal widzisz TO przed sobą. To coś ma cztery łapy, ogonek, jest malutką, puchatą kuleczką i szczeka albo miauczy. Choć może również wyglądać inaczej i kwiczeć, piszczeć albo nawet nie wydawać odgłosów. Patrzysz nieco wyżej i widzisz rozanieloną minę babci/cioci/koleżanki, która rzuca tekstem „Widzisz? Nie macie dzieci, więc załatwiłam Wam szkraba!” albo „Bo Wy ciągle wyjeżdżacie, to macie, żeby bardziej ciągnęło Was do domu” albo „Pamiętasz? Byłyśmy w zoologicznym i zachwyciłaś się tą świnką. To masz, hihihii”.

A Tobie do śmiechu nie jest. Bo dzieci nie masz właśnie dlatego, że nie masz teraz czasu na dodatkowe zobowiązania. Możesz też: mieć alergię, podróże w planach lub po prostu nie chcieć mieć zwierzaka. Nawet patyczaka czy rybki.

Nie dokładaj kolejnego stworzenia do i tak pełnego schroniska. Szczególnie że jak już pisałam (KLIK), polityka schronisk sprawia czasem, że łatwiej porzucić, niż oddać. Zwierzaka pod choinkę kup TYLKO wtedy, gdy wyraźnie się na taki prezent umówicie. Wyraźnie, nie oznacza że czujesz, iż koleżance przydałby się teraz kociaczek. Wspomniane podczas rozmowy „kurczę, chyba powinnam mieć psa, to może w końcu ruszyłabym tyłek i schudła” również nie jest powodem do kupienia sierściucha.

Rzeczy nie do wykorzystania

Poświęciłaś pół dnia na wyszukanie kolczyków, które będą pasować cioci Zosi do jej podłużnej twarzy, zniszczonej trwałej i haczykowatego nosa. W końcu są! Widzisz jak ciocia sięga po paczkę, jej wąskie, zaciśnięte usta otwierają się w zniecierpliwieniu, a Ty w tym momencie podrywasz się i lecisz do wyimaginowanego bigosu w kuchni. Przypominasz sobie bowiem, że ciocia Zosia nie ma nawet przekłutych uszu.

Komu taka wpadka się nie zdarzyła, niech pierwszy rzuci kamieniem. Masz ją za sobą? A może to Ty chcesz oddać kolczyki, pastę do sztucznej szczęki albo kapsułki do ekspresu, którego nie masz? Tym bardziej pamiętaj, żeby na przyszły raz przemyśleć wybór prezentu.

Śmieszne

Grażynaaa pacz! Ta figurka kobiety na sedesie głośno pierdzi, kiedy ją naciśniemy! A jak się wypierdzi, zaczyna śpiewać! Hihi Janusz, to co, kupujemy cioci Steni? Ale będzie miała radochę, hihihi!

Wiesz, że sklepy ze śmiesznymi rzeczami już się przejadły i poza gimnazjalistami, mało kogo śmieszą? To znaczy, mnie nawet często tak, niektórych również, ale najczęściej zamiast skręcania się ze śmiechu, uzyskujemy efekt powolnego, zbyt powolnego uśmiechu, niczym u Leniwca w „Zwierzogrodzie”. A potem zbyt entuzjastyczne „Ooo! Ale to faaajne”. A Wy zaczynacie żałować, że nie zainwestowaliście jednak w skarpetki z trzema paskami dla cioci Steni.

Kosmetyki bardzo codziennego użytku

Ustalmy jedno: ja nie rozumiem, dlaczego wszelkie poradniki doradzają, aby kosmetyków nie kupować w ogóle. Są ponoć sugerujące. Wiesz, szampon sugeruje tłuste kudły, żel do mycia twarzy krostę na kroście, dezodorant kiepski zapach, i tak dalej. Bez żartów. Naprawdę, jeśli dostaję fajne mydło, dobry krem czy inne cudo, nie posądzam wszystkich wokół, że chcą mi dowalić. Kosmetyki pod choinkę to dobra opcja. Szczególnie jeśli czasem nie wiemy, co kupić.

Ale! I tu są granice. Pasta do zębów, szczotka czy płyn do higieny intymnej lub do protez to nie to, z czego ucieszy się obdarowany. Pamiętajmy również, że są ludzie uczuleni na niektóre składniki w kosmetykach albo tacy, którzy od lat używają tych samych.

Erotyka

Bierzesz prezent, już po opakowaniu możesz poznać, że jest od żony. Lekko unosisz głowę i widzisz jej zarumienione lico. Żeby jak najszybciej sprawić sobie i jej przyjemność, otwierasz pakunek przy akompaniamencie pisków reszty rodziny. Wyjmujesz, a oczom Twoim, babci Steni, Twoich rodziców oraz synków Twojej siostry ukazuje się… Żel Dziureksa przedłużający stosunek. Ciocia Grażyna parska śmiechem „To jaaak? Jutro w końcu będzie dłużej Gochaa, hihiiii?” ryczy do Twojej żony.

Po takim scenariuszu chyba nie muszę pisać, dlaczego takie prezenty lepiej dawać sobie po cichu, ewentualnie podczas wigilii we dwoje?

Środki chemiczne gospodarstwa domowego

Po raz kolejny: nie widzę nic złego w kupowaniu odkurzacza, robota kuchennego czy ekspresu do kawy – o ile nic złego nie widzi w tym osoba, której chcesz to sprezentować. Wiele kobiet (oraz mężczyzn!) ucieszy się z nowego żelazka, które w przeciwieństwie do starego, w końcu coś wyprasuje. Niektórzy wolą nawet takie praktyczne prezenty, niż kolejny kosmetyk.

I tu jednak są granice. Wszelkie płyny do mycia naczyń, toalet, spraye do ścierania kurzu z mebli nie są dobrym pomysłem pod choinkę. Nawet jeśli pachną pierniczkami i cynamonem. Nie są i tyle. Świąteczna edycja tabletek do zmywarki również. Szczególnie jeśli potencjalny obdarowany nie ma zmywarki.

 

Wszelkie sprzedażowe serwisy internetowe odnotowują po świętach spory boom – właśnie dlatego że nietrafione prezenty świąteczne to sprawa wręcz powszechna. Jeśli więc Tobie się nie udało, nie ma się co przejmować. Nie jesteś sam.

Za to możesz się pochwalić, jak bardzo nietrafione prezenty świąteczne udało Ci się kupić i komu. A może takie dostałeś?


Spodobał Ci się tekst? Chętnie uraczę Cię większą ich ilością oraz kilkoma bonusami! Zapraszam na fanpage 😉

Komentarze

komentarze