Hejterzy są dziś wszędzie. Atakują często gromadami i bardzo pomagają im w tym grupki (rzadziej w tych czasach fora), na których mogą skupiać się bez większej obawy, że ktoś podpatrzy i wyleźć w odpowiedniej chwili. Kim jest hejter, z pewnością wiemy. Definicji pojawiło się sporo, a co zabawne, wiele z nich zasadza się na „to ktoś, kto mnie nie lubi. Nie, to nigdy nie jestem ja”. Rozumiecie chyba i tłumaczyć nie muszę.

Hejt nie jest jednak zjawiskiem prostym i jednorodnym. To nie jest tak, że przychodzi koleś z Myszką Miki w profilowym i pod artykułem o pączkach pisze „Rany ale ty jesteś gupi!!!”, a Ty czytasz i krzyczysz uradowany „O! Hejter! Złapałem”, a następnie biegniesz w google żeby sprawdzić, co teraz zrobić. Nie, sposobów na atak jest tak dużo, jak dużo jest atakujących. Jakie więc możemy wyróżnić rodzaje hejterów? Jak ich pogrupować?

Nie będę kłamać, że ci wszyscy wymienieni pojawili się u mnie na blogu. Nie jestem aż tak fajna, żeby hejterzy tłumnie zjeżdżali się i próbowali mi zaleźć za skórę. Nie tu, natomiast w innych miejscach stykam się z nimi tak często, że dałam radę przedstawić kilka typów:

Hejter vulgaris

Typ prosty, jak budowa cepa. Nie podobasz mu się, więc wali z grubej rury, a jego komentarze nadają się w 90% do wykropkowania. Jeśli masz ustawiony filtr antyspamowy, możesz delikwenta nawet nie zauważyć. Jeśli zauważysz, zapewne zablokujesz, bo i po co Ci troglodyta, który zamiast wyjaśnić o co chodzi, pisze „Ty ch**a tam wiesz, w d***e byłeś, g*** widziałeś, a się….” i tak dalej?

Czasem vulgaris pisze priva. Wtedy warto odpisać „Witam serdecznie. O co dokładnie chodzi? Nie jestem w stanie zrozumieć zgłoszenia”. Vulgaris głupieje i siedzi do rana, myśląc co odpisać, po czym się poddaje. Masz spokój.

Hejter krytyk

Od razu zaznaczę – nie każdy krytyk jest hejterem! Warto o tym napisać, bo zbyt często widziałam, jak pod komentarzem grzecznie zwracającym uwagę na możliwość odmiennego zdania, ewentualnie że do różowych włosów zielona bluzka jakoś nie pasuje, autor oburzony krzyczał, że hejterów nie chcemy i że z takimi opiniami to do lasu.

Chodzi o inny typ: komentuje u Ciebie od czasu do czasu i znasz go już wręcz z imienia i nazwiska, ale nigdy nie skomentował inaczej, jak krytycznie. Masz wrażenie, że wchodzi co kilka dni, szuka dziury w całym, po czym radośnie tę dziurę krytykuje. Za każdym razem. Nie potrafisz zrozumieć, po co on w ogóle włazi, skoro właściwie nic Ci jeszcze dobrego nie powiedział, a za każdym razem wbija szpilę.

Jak sobie radzić? Przecież nie zablokujesz kogoś, kto „tylko” krytykuje, nawet jeśli robi to ciągle? Miłością i radością! Brzmi cynicznie, ale to chyba najlepszy sposób. Podziękuj za dobrą radę, uśmiechnij, obróć cynizm w żart, weź go za dobrą monetę – a jeśli będzie drążyć i dalej roztaczać smród, podziękuj i pokaż drzwi.

Hejter ad hominem

Niekoniecznie uczepi się tego, co napiszesz lub powiesz. To ma raczej mniejsze znaczenie, bo atak skierowany jest personalnie w Ciebie, nie w Twoje słowa. „A, blondynka. To wiele tłumaczy”. „Nie sądzisz, że jako mężczyzna masz na ten temat guzik do gadania?” – tak, ten typ często przy okazji jest seksistą, ale nie musi nim być. Równie dobrze może przecież czepić się wyglądu, co często zdarza się u trenerów fitness: „Ktoś, kto ma tak krzywe nogi/wielki tyłek/wiszący brzuch/ mógłby sobie darować wymyślanie treningów”. Nie tylko zresztą wyglądu. Możliwości tutaj, wbrew pozorom jest sporo. Całkiem niedawno do jednej z blogerek napisała oburzona kobieta, bo jak to tak, że ona ciągle pisze i siedzi w internecie, a przecież ma dzieci. Te dzieci pewnie siedzą i płaczą za matką zatracającą się w pisaninie.

Co zrobić? Uświadomić, że atak jest ad personam i nie dotyczy treści, które przedstawiasz. Tak, brzmi głupio, ale hejter często mruczy wtedy coś pod noskiem i znika. Jeśli nie zniknie, warto mu w tym pomóc.

Hejter podsrywacz

Bardzo ciekawy typ! Nigdy nie wychodzi z inicjatywą, sam nie pisze, że coś mu się nie podoba. On czeka na kogoś innego. Niekoniecznie hejtera, czasem po prostu pojawia się ktoś, kto skrytykuje życzliwie, spokojnie wskazując błąd, a już pod spodem podsrywacz pisze „Uf! A myślałam, że tylko ja to widzę”. Z lubością przyczepia się do innych rodzajów hejterów i krytykujących, robiąc sztuczny tłum i podjudzając. Dlaczego i po co? Kto zrozumie hejtera?

Wredny typ, bo przez niego masz wrażenie, że ktoś próbuje stworzyć front działań wymierzonych przeciw Tobie. Często zresztą o to właśnie chodzi. W innym przypadku po prostu ktoś szuka akceptacji, a gdzie zakompleksiony człowiek może ją znaleźć, jak nie przy wspólnym obsmarowaniu drugiego człowieka?

Przyznam, że osobiście chyba najbardziej nie lubię tego rodzaju hejtu. Na szczęście nie jest on specjalnie częsty. Niestety, trudno sobie z nim poradzić. Chyba że tego typu wypowiedzi powtarzają się często – być może ich zbitek hejtera otrzeźwi. Jeśli wkracza rzadko, pozwól sobie na urośnięcie gula, przełknij ślinę i zignoruj.

Hejter non-iron

Zdarza się w miejscach, które kipią ironią. Być może wiesz, że są ludzie, którzy ironii nie cierpią. Nie potrafią jej złapać (możliwe, acz niekonieczne zaburzenia autystyczne), nie poznają jej nawet gdy uprzejmie się przedstawi i przypomni się ze dwa razy.

Oberwiesz więc od niego właśnie po takich wpisach. Będzie oburzony, że jak to tak, szargasz wszystkie świętości, jesteś rasistą, homofobem, nie lubisz piesków, nie płakałeś po śmierci Mufasy, nie masz Boga w sercu i jeszcze inne. Próby wyjaśnienia, że właśnie zetknął się z ironią i warto, żeby poznał ją bliżej, spełzną na niczym i mogą skończyć się nawet wściekłym komentarzem napisanym CAPSLOCKIEM. A umówmy się, nikt tego nie chce. Zostaw więc, staraj się możliwie najłagodniej uciąć tę dyskusję.

To chyba najpopularniejsze typy, z którymi miałam okazję się spotkać. Poznajesz może? Widziałeś niedawno? A może sam lubisz się w ten sposób bawić?

Warto jednak pamiętać, że pomimo tak licznego wysypu hejterskiej gawiedzi i ich zróżnicowania, nie warto traktować okrzyku „Hejter!” jako tarczy przeciwko każdemu kto nie uczestniczy w kółku wzajemnej adoracji, gdzie wszyscy nawzajem głaszczą się, potwierdzając własne zdanie. Kulturalna krytyka i zwrócenie uwagi nie jest żadnym hejtem.


Spodobało Ci się? Chcesz więcej? Wpadnij na fanpage i Instagrama 😉

 

Komentarze

komentarze