Masz dziecko w przedszkolu? Będziesz mieć za chwilę dziecko w przedszkolu? A może jesteś nauczycielką, która właśnie szuka sposobu na ujarzmienie swojej sporej grupki dzieci i wpadła na genialny w swej prostocie pomysł, by zrobić dzieciom tablicę motywacyjną i kupić naklejki, myśląc że załatwi tym sprawę i wypuści za rok czy dwa gromadkę grzecznych dzieci? Jeśli tak, ten wpis jest dla Ciebie!

Z przerażeniem obserwuję, jak kolejne dziewczyny po studiach wykonują tablice motywacyjne, naklejając na nią uśmiechnięte i smutne buźki i wręczając przy tym naklejki albo łakocie. Chciałabym wiedzieć, który wykładowca na studiach takie metody polecał i czy jakoś je omawiał, a może stwierdził po prostu, że jest taka metoda i tylko od przyszłych nauczycielek zależy, jak ją zastosują? Prędzej jednak uwierzę w taki scenariusz: jedna pani wymyśliła, druga zgapiła, trzecia dodała coś od siebie i tak powstała nowa „metoda”, którą posiłkują się wszystkie nauczycielki mające „problemowe” dziecko albo takie, które nie chcą, by problemy się pojawiły. Czy jednak metoda naklejek i tablicy jest z gruntu zła i powinniśmy tę tablicę wywalić?

Dla kogo jest Stosowana Analiza Zachowania?

Stosowana analiza zachowania, której elementem są właśnie „tabliczki i naklejki” nie jest niczym złym, jeśli stosuje się ją u dzieci, które rzeczywiście jej potrzebują – są to najczęściej osoby z podejrzeniem autyzmu, zespołu Aspergera, z FAS-em, większymi problemami z integracją sensoryczną, dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, te, które mają problem z motywacją wewnętrzną. Motywacja wewnętrzna w skrócie jest czymś, co pozwala maluchowi samodzielnie zainteresować się światem, jego problemami, samemu odkrywać, jakie rozwiązania można zastosować, czego trzeba się nauczyć, by rozwiązać dany problem. Nie muszę chyba tłumaczyć, jak ważna jest taka motywacja i dlaczego trzeba ją rozwijać? Motywacja zewnętrzna z kolei jest tą, którą rozwijamy dla zadowolenia ważnej dla nas osoby (nauczyciel, rodzic), dla ocen, potem zaś dla pieniędzy i korzyści materialnych. Nie jest tak, że to nie jest ważne, bo w końcu mało kto utrzymuje się z wolontariatu i robi tylko to, co chce i to, czym jest zainteresowany. Ważne jednak, by najpierw rozwinąć motywację wewnętrzną.

Wracając do samej metody, należą do niej różne rozwiązania, które dostosowuje się indywidualnie lub do danej grupy. Jedną z takich metod jest natychmiastowe nagradzanie po wykonanym zadaniu, łączone z pochwałą. Nagrodą najczęściej bywa drobny łakoć albo naklejka – występuje tu efekt znany z eksperymentu Pawłowa. Mowa tu jednak o stałym nagradzaniu, nie o słodyczach i inne nagrodach z okazji zawodów, dnia tematycznego i innych świąt obchodzonych w przedszkolu. Mam jednak nadzieję, że nauczyciele nie krzykną teraz „Genialne! Że na to nie wpadłem!”, bo ten etap najczęściej zaliczają osoby z autyzmem i te, które naprawdę nie rozumieją, o co chodzi z tą motywacją wewnętrzną. Jeśli nie znajdujemy się w szkole specjalnej, takich osób prawdopodobnie nie ma albo występują pojedyńczo. Z takiego natychmiastowego nagradzania schodzimy powoli na tablicę.

Czyli jak ją stosować?

I tu jesteśmy w domu! – wykrzykną nauczycielki. To jest metoda dla moich podopiecznych! Jasne że tak… O ile wśród tych podopiecznych znajdują się osoby z problemami, które opisałam wcześniej, a nie z drobnymi problemami, które powoli można eliminować. Jeśli masz w grupie osoby z podejrzeniem autyzmu, zaniedbane społecznie, z rodzin patologicznych czy z innymi poważniejszymi problemami, możesz pokusić się o takie zastosowanie w grupie, pod pewnymi warunkami. Nie stosujemy smutnych minek, czarnych chmurek i innych kar! Nie i już. Tu karą ma być brak uśmiechniętej buźki i serduszka. Nie komentujemy też szeroko na forum „Ojej, a Gosia dziś nie dostanie buźki. A wiecie dlaczego?” Gosia najprawdopodobniej doskonale wie, czemu nie dostała buźki, a jeśli nie wie, zapyta. Jeśli nie zapyta, możemy podejść do niej i wyjaśnić problem, po cichu, mówiąc, jak musi się zachować, by dostać buźkę. I chyba najważniejsze – tablicę i nagradzanie za buźki łączymy z pochwałą i powoli wycofujemy, tak by niedługo dziecko reagowało na samą pochwałę. To nie jest metoda na cały rok szkolny, więc nie robimy z tego stałego elementu dnia. Powoli redukujemy ilość buziek tak, aby pewnego pięknego dnia tablica zniknęła i zostały jedynie pochwały.

I właśnie – jedynie pochwały, to jest efekt, który chcemy osiągnąć, stosując metody Stosowanej Analizy Zachowania. Są dzieci, którym bardzo ciężko będzie zejść z natychmiastowej gratyfikacji albo gratyfikacji odroczonej tabliczką. Czy Twoi podopieczni albo Twoje dziecko do takich należy? Czy też zdanie „Bardzo ładnie dobrałaś kolory na rysunku”, „Świetnie odwzorowałeś szczegóły na obrazku” działa na nie mobilizująco? Mam nadzieję, drogi rodzicu, droga nauczycielko, że widzisz teraz, że nagradzając dziecko, które tego nie potrzebuje, działacz wstecz? Sprawiasz, że zamiast ćwiczyć motywację wewnętrzną, ćwiczysz tę, która sprawi, że dziecko za każdym razem będzie pytać „Co ja z tego będę miał?” zamiast „Kurczę, jakie to ciekawe, chyba spróbuję jeszcze w ten sposób”.

Jeśli jesteś więc rodzicem i widzisz taką tabliczkę motywacyjną w grupie swojego dziecka, nie wahaj się zapytać, po co ona tam jest i czemu ma służyć. Jeśli nie otrzymasz satysfakcjonującej odpowiedzi, drąż temat. Nie zgadzaj się na uwstecznianie swojego dziecka. Jeśli jesteś nauczycielką i widzisz u swojej koleżanki taką tablicę, zapytaj o jej cel. Podrzuć artykuł o Stosowanej Analizie Zachowania, zaproś na kurs terapii behawioralnej. I jeśli usłyszysz od koleżanki „Kupiłam naklejki, będę dawać nagrody” – wyjaśnij, dlaczego nie powinna.


Chcesz więcej informacji? Zapraszam do polubienia fanpage’a! 😉

Komentarze

komentarze