Wiecie już pewnie, że lubię czytać komentarze na facebooku. To hobby jest po pierwsze pożyteczne dla świata, niczym szydełkowanie bucików dla chomików, po drugie zgubne, gdyż uświadamiasz sobie, jakie poglądy mają ludzie mijający Cię, gdy idziesz do sklepu po bułki. Uwierzcie, że warto żyć w nieświadomości. Z drugiej strony, to po prostu wciąga.

I tak na mojej tablicy pojawiła się wiadomość o gwałcicielkach grasujących w stolicy. Na szczęście clickbaitowy tytuł „zapomniał” wspomnieć, że nie chodzi o naszą stolicę, a jakąś zupełnie pozaeuropejską. Gwałt na mężczyźnie w Warszawie zapewne nie jest ulubioną rozrywką imprezowiczek. O co więc chodzi? Przecież akcja dzieje się daleko, a ciężko trochę przejmować się całym złem na świecie?

Chodzi o komentarze

Tak – wspomniany już gwałt na mężczyźnie jest, jak się okazuje, wyjątkowo zabawnym tematem. Boki zrywać, przecież to prawie tak śmieszne jak umieralność noworodków w Somalii czy podniesienie limitu szytych koszulek Chińczykowi. ” Ta… Bo jak facet straci przytomność, to akurat się nadaje… Ach…” (pis. oryginalna). Kurczę, tak. Nadaje się. To znaczy, w sumie na gwałt nie nadaje się raczej nikt. Mężczyzna również nie. I nie będę tłumaczyć, na jak różne sposoby można go zgwałcić, bo to nie przepiśnik ani sekcja informacyjna. Po prostu myślałam, że dorosła kobieta, a taka pisała ten komentarz, powinna znać nieco anatomię i fizjologię człowieka. A jeśli nie, otworzyć wyszukiwarkę.

„A to jakaś odmiana…można…niech się panowie mają na baczności….Hahaha”, pisze inna. Co nie? Bardzo miła odmiana, faktycznie. Może jakieś parytety w statystykach gwałtu?

Nie lepiej jest z mężczyznami. Sugerowanie seksu-niespodzianki, pytania jak najszybciej i najtaniej do takiej stolicy dojechać i o namiary na kobiety – a potem zdziwienie, że mężczyźni gwałtów na policji nie zgłaszają. Skoro kobieta, której gwałt jest dziś traktowany dużo poważniej, nadal się boi i często nie idzie, dlaczego miałby pójść mężczyzna, którego gwałt jest społecznie wyśmiany przez chyba wszystkie grupy społeczne?

Tak, zadałam sobie trud i prześledziłam profile. Nie było specjalnej dominacji konserw, lewaków, socjalistów, liberałów, kobiet, mężczyzn, blondynek czy brunetów. Najwięcej chyba naliczyłam osób niespecjalnie chwalącymi się swoimi poglądami, nieco centrowych, być może nieszczególnie ideowych. Jak widać, nabijanie się z męskich gwałtów jest sprawą demokratyczną. Każdy może, nikt specjalnie uwagi nie zwróci, jak to się (na szczęście) dzieje, gdy publicznie śmiejemy się z upokorzonych kobiet.

Gwałt zawsze jest upokorzeniem!

Gwałt jest upokorzeniem i strasznym przeżyciem. Bez względu na to czy przeżywa go kobieta, mężczyzna czy dziecko. W przypadku dziecka jest jeszcze gorzej, ale na to wpływają inne czynniki. Więc uzupełnię – gwałt na mężczyźnie jest takim samym okrucieństwem, jak gwałt na kobiecie.

Jakiś czas temu głośno było o dość znanej feministce, która molestowała nocującego u niej mężczyznę. Wiecie już, co stałoby się, gdyby zamienić płcie? Mężczyzna zdobył się na odwagę i opowiedział o tym, co się działo, narażając się na ostre cięgi i wyśmianie z każdej strony. Między innymi dzięki niemu o problemie molestowania i gwałcenia mężczyzn było przez chwilę trochę głośniej. Przez chwilę, bo jak widać, dziś znów nabijamy się z problemu.

Gdy do opinii publicznej przedostaje się informacja o skrzywdzonej kobiecie, opinie typu „Czy przypadkiem się nie prosiła…” i śmiechy są w zdecydowanej i zakrzyczanej mniejszości. Czemu, skoro krzyczymy o równość płci, nie potrafimy jej zastosować w tak potrzebnym miejscu?

Komentarze

komentarze