Pamiętasz może jeszcze Polkę zgwałconą w Rimini? Myślę że tak – w końcu akcja działa się całkiem niedawno i słusznie wywołała w większości z nas oburzenie. A pamiętasz wypowiedź Polki, która broniła gwałcicieli przed oskarżeniami polskich polityków? Jest to możliwe, ale w mniejszym stopniu. A już w najmniejszym stopniu jest możliwe, że pamiętasz, iż był to fake news i kobieta nigdy nic takiego nie powiedziała.

To omówiliśmy sobie właśnie, dlaczego tworzy się fake newsy. Zaczęłam nie od tej strony i powinnam najpierw podać książkową definicję zjawiska? Pewnie tak, ale sądzę że wiesz, o co chodzi. Pewnie nawet stałeś się ofiarą. Nie wstydź się, ja która pedantycznie dbam o „czystość” przekazywanych wydarzeń (ach, gdybym tak samo pedantycznie dbała o czystość w domu), na szybko przypominam sobie dwa „wybryki”, gdzie potulnie kasowałam wiadomość w mediach społecznościowych, informując znajomych, że podałam dalej kłamstwa.

Ale! Wiesz, co w tym jest dobrą wiadomością? Wstyd po przyłapaniu mnie na czymś takim był na tyle ogromny, że następnym razem sprawdzałam wszystko dwa razy. Z tego co widzę, inni również się tego uczą. Choć nadal bywa różnie.

Fake news? Kiedy to się pojawiło?

Rozwój mediów społecznościowych sprawił, że zjawisko „fake news” rozkwitło! Oczywiście nie twierdzę, że w czasach przed-internetowych w ogóle fałszywych wiadomości nie było. Nie zalewano nas jednak masą nieprawdziwych informacji. Kupując najczęściej jeden dziennik, mieliśmy oczywiście jedną linię redakcyjną, jednak nieprawdziwe i celowo rozsiewane informacje pojawiały się tam od święta.

A potem pojawił się Facebook, Twitter i inne. I najpierw widziałaś, jak Twoja matka udostępnia informację, że lekarze chcą Cię zabić i żeby do tego nie dopuścić, musisz jeść cytrynę (KLIK! Czystek i inne metody alternatywne to tutaj). Potem koleżanka z trwogą donosiła o zgwałconej przez muzułmanina w Przasnyszu Polce, krzycząc capslockiem: Już nigdzie nie jesteśmy bezpieczni!!! (KLIK! A tu piszę o gwałcie. Na mężczyźnie tym razem) Na końcu zobaczyłaś informację, że polityk opozycji przyszedł pijany do Sejmu.

Przyszło Ci jednak do głowy, że sprawdzisz każdy z podanych artykułów. Ot tak, bo masz za dużo czasu. I co się okazało? News o cytrynie pochodzi z jakiegoś forum, gdzie „komuś babcia tak kazała”. W Przasnyszu muzułmanów praktycznie nie ma, gwałtów też na szczęście mało. Zdjęcie pochodziło ze stocka. Polityk natomiast tego dnia nawet w Sejmie się nie pojawił.

No dobrze, ale po co?

Po co tworzy się fake newsy? Jak powiedziała niegdyś księżna Diana: „Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty.” Zanim kłamstwo dojdzie do zainteresowanych i zanim ci wydadzą sprostowanie… Chwila! Kto dziś czyta sprostowania?

Fake news to idealne narzędzie niszczenia politycznych oponentów. Stąd też wzajemne zarzucanie sobie puszczania w świat fałszywych wiadomości podczas kampanii politycznej Trumpa i Clinton.

Fake news służą nam również do zmiany i utrwalania postaw ludzkich. Najprostszy przykład to znów ci nieszczęsni muzułmanie – siedzisz w mediach prawicowych? Więc jeśli wierzyć niektórym, gwałty na Polkach odbywają się już w co drugim mieście, w Wałbrzychu planowano zamach terrorystyczny, a w Ostródzie ciężarówka wjechała w rynek. Media lewicowe? A więc, w Calais samochody atakują Włosi, osoby z nizin społecznych i marsjanie. Zamach? Dokonała go osoba będąca w głębokiej depresji, przypadkowo mająca śniady kolor skóry. Molestowanie seksualne w Kolonii? A dajcież spokój nienawistnicy, jakichś dwóch Niemców brzydko się zabawiło. Wiecie, o co chodzi. O okopanie się mocno w swojej postawie i ciskanie w siebie czymś, co z faktami ma wspólnego tyle, co ja z codzienną gimnastyką.

Jak zminimalizować ryzyko?

Wbrew pozorom, możemy zrobić wiele, żeby sprawić, że nie będziemy co chwila sypać idiotycznymi i zmyślonymi wiadomościami. Przede wszystkim:

Czytaj nie tylko nagłówek! – clickbaity są niestety coraz bardziej powszechne również na portalach czysto informacyjnych. A komentarze jasno pokazują, jak wielu z nas nic więcej nie czyta. A więc – im bardziej szokujący nagłówek, tym mocniej się wczytaj.

Sprawdzaj źródło. Czy znasz ten portal? Czy posiada on jakąś renomę? To czasem bywa zgubne, bo i największym niestety wcale nierzadko zdarza się fake news, niemniej jednak wciąż rzadziej, niż malutkim portalom oraz… tak, niestety. Blogom. Pamiętaj, że istnieją strony, których artykuły są żartem! Na przykład AszDziennik, który chyba już każdego kiedyś w błąd wprowadził.

Sprawdź datę. Kiedyś w Prima Aprilis lokalna prasa pisała o odkryciu podziemnych przejść pod moim miastem. Trzy miesiące później, gdy już wszyscy żart dawno zapomnieli, ktoś to nagle wykopał. Dostałam taką wiadomość od chyba trzech osób. Gdy delikatnie zwracałam uwagę na datę, doznawali szoku.

– Zobacz czy i gdzie jeszcze o tym piszą. Jeśli informacja jest istotna, a nikt jej jeszcze nie podchwycił, istnieje większe prawdopodobieństwo, że nie jest prawdziwa.

Weryfikuj. Czytasz wiadomość o najnowszym odkryciu hamerykańskich naukowców leczących raka? Niech pubmed będzie Ci podporą. To nie zawsze łatwe, czasem trzeba kopać, znać języki. Jeśli nie czujesz się na siłach, nie podawaj informacji dalej albo zaznaczaj, że nie jesteś jej pewny. Zapytaj się kogoś.

Czy fake news da się zwalczyć?

Byli tacy, co próbowali. I niestety, kończyło się to próbą cenzurowania poglądów. A przypomnijmy, opinia czy dana linia redakcji, choćby bardzo ultralewicowa czy ultraprawicowa, nie stanowi sama w sobie zjawiska fake news. I nawet jeżeli częściej takie generuje, nadal nie mamy prawa wrzucać wszystkiego do jednego worka.

Dlatego nie ma chyba innego wyjścia, jak pamiętać, że żyjemy w świecie, w którym informacje na Facebooku są taką samą plotką, jak ta rzucona przez osiemdziesięcioletnią sąsiadkę na klatce schodowej. I tak samo trzeba je weryfikować.

P.S. W tekście schowałam Ci bombę w postaci nieprawdziwej informacji! Potrafisz ją znaleźć? 😉

Komentarze

komentarze