Z rozbawieniem przeczytałam o kontrowersjach dotyczących zadania z próbnej matury z WOSu. Zamieszczono tam ojca zagadującego do niemowlaka w wózku, prawdopodobnie na spacerze. Po czym przyszłych maturzystów zapytano się czy taki model rodziny jest modelem tradycyjnym. Poprawna odpowiedź zaś najogólniej mówiąc, brzmiała: „To nie jest rodzina tradycyjna. Opieka nad dziećmi jest zadaniem kobiety.”

Oj, zawrzało. I to zarówno po prawej, jak i lewej stronie internetów. Słusznie oburzyli się zwolennicy oraz przeciwnicy tradycyjnego modelu rodziny. Jeśli nawet rzeczywiście w tradycyjnej rodzinie ojciec zarabia na żarcie i waciki, a matka w tym czasie wyciera dzieciom nosy i w międzyczasie zmywa naczynia, czy po powrocie z pracy ojciec nie spędza ani chwili z dzieckiem? Chyba ktoś z układających arkusz wziął na poważnie stereotyp o ojcu, który podpity wraca z roboty, zatrwożona żona szybko kończy robić obiad, z dzieckiem na ręku, a starsze dziecko podaje tacie kapcie do kanapy, uchylając się od ciosu, podczas gdy głowa rodziny spokojnie ogląda serial.

Ciekawa jest taka stereotypizacja. Przypomina troszkę udostępniany przez niektórych całkowicie na poważnie obrazek, gdzie dziecko do adopcji przypadło „typowej” rodzinie heteroseksualnej, w której mąż właśnie namalował żonie okrągłe jak tarcza księżyca w pełni limo, strasząc butelką pozostałe dzieci, podczas gdy „typowi” geje w czyściutkim mieszkanku płaczą nad pustym łóżeczkiem. Ja również zresztą zastosowałam przed chwilą podobny zabieg, wrzucając w drugi akapit alkohol, przyznaję się. Nie mogę jednak uwierzyć, że dla autora zadania typowy ojciec z patriarchalnej rodziny ma w poważaniu dziecko, ograniczając się zapewne do aktu prokreacji i dalsze zadania zostawiając matce, wyłączając rzecz jasna pracę zarobkową. To znaczy, oczywiście – z pewnością istnieją tacy ojcowie. Tylko że ojciec może nie interesować się dzieckiem również w patchworku, związku homoseksualnym, a nawet jako samotny ojciec może mieć dziecko w dużym poważaniu. I pewnie nieraz ma.

Jak w takim razie odpowiedziałabym na tak postawione pytanie, gdybym dziś zdawała maturę? Z pewnością zauważyłabym, że na obrazku nie ma matki. Skoro zdjęcie ilustruje model rodziny, założyłabym, że nie ma jej ogólnie. Nie wiem czy zmarła przy porodzie, zostawiła dziecko ojcu i zwiała czy też stało się coś jeszcze innego. Jak dla mnie na obrazku znajduje się samotny ojciec z dzieckiem. Absolutnie więc nie jest to rodzina tradycyjna, tylko niepełna.

Komentarze

komentarze