Kolejną kawiarnią, którą odwiedziłam z okazji festiwalu „Czas na Kawę„, jest usytuowana na Starym Mieście, a dokładniej na ulicy Świętego Ducha „Anima Cafe„. Nazwa wskazuje, że miało to być miejsce z duszą i rzeczywiście, właścicielom udało się takie miejsce stworzyć, a jeśli wierzyć stronie internetowej, bardzo starają się, by przysmaki  były jednocześnie zdrowe.

Lokal jest nieduży, przez co sprawia wrażenie naprawdę przytulnego. Ciepłe światło, poduchy oraz murowane w „starówkowym” stylu ściany tylko ten efekt potęgują. Na wprost drzwi znajduje się tablica z wypisanymi polecanymi pozycjami z menu, dzięki czemu wchodząc nawet na szybko, możemy się łatwo zorientować, co warto dziś skosztować. Oczywiście oprócz tablicy, istnieje bardziej rozbudowane menu.

„Anima Cafe” z okazji festiwalu zaproponowała zestaw: latte miętowo czekoladowe podawane na ciepło lub zimno oraz wegańska trufla orzechowa bezcukrowa i bezglutenowa, na bazie daktyli. Kojarzycie zapewne ten dowcip, gdy po zapytaniu w restauracji o wege bezglutenowe i bezcukrowe jedzenie klient dostaje pięknie ułożone kostki lodu? Ta trufla absolutnie nie była bezsmakową kostką lodu – zachwyciła idealną daktylową słodkością, smakiem orzechów, czekolady, a w dodatku jak na dość mały rozmiar, była naprawdę sycąca! Jeśli mogłabym żywić się jedynie takimi truflami, chyba skusiłabym się na przejście na weganizm.

A do picia?

Po lekko słodkiej trufli przyszedł czas na dużo słodszą kawę, podaną w gustownym kuflu. Słodką za sprawą syropu miętowego, którego było dość sporo oraz czekoladowej bitej śmietany na wierzchu. Bardzo orzeźwiająca mieszanka. Idealna w ciepły wiosenny dzień, gdy pogoda nie chce się zdecydować czy już jest upalna, czym może jeszcze postraszy lekkim chłodem i wiatrem.

Dla kogo ta kawiarnia? Kiedy przyszłam, siedziała tam para, nieco bardziej biznesowe towarzystwo oraz pani z uroczo kwilącym maluszkiem. Widać, jest to dość demokratyczne miejsce i w Anima Cafe odnajdzie się każdy. Trzeba przyznać, że stworzono tam bardzo miły, choć niewielki przecież zakątek. W ciepły dzień polecam usiąść na zewnątrz – cudny widok staromiejskiej uliczki sprawia, że wszystko smakuje jeszcze lepiej!


Zobacz inne wpisy z festiwalowej serii „Czas na kawę”!

Komentarze

komentarze