Nigdy nie była ze mnie faszyn wiktim. Za młodu pomykałam głównie w długich spódnicach i glanach, zawsze na czarno. Potem nie było nic lepiej i najczęściej miałam w nosie, że oto nastała nagle moda na rurki, a moim obowiązkiem jest wyrzucić w końcu znoszone dzwony i kupić te durne rurki. Aktualna moda mogła być ewentualnie inspiracją.

W dodatku jestem coraz bardziej stara i zmieniające się trendy nie układają się tak pięknie w mojej głowie, jak kiedyś. Może to i lepiej, bo dziś mam zamiar, niczym rasowa stara przekupa, ponarzekać trochę na dzisiejszą młodzież i ich ubrania. Bo kto to widział, żeby tak chodzić po mieście? I tak obeszłam ostatnio trochę sklepów z ubraniami, popatrzyłam na szafiarki i wyhaczyłam tegoroczne trendy, na widok których będę burczeć na przystanku pod nosem, odmawiając ściągnięcia torby z kartoflami z ławeczki.

Lampas

Starsze już panie w okolicach trzydziestki zapewne pamiętają dresy, w których za dziecięcia pomykały na zajęcia wychowania fizycznego. Te dresy miały paski. Ponoć oryginalne miały tych pasków trzy, te najtańsze, z bazarku dwa albo jeden, a te co udawały oryginalne, cztery i więcej. Kto by zresztą je liczył? Z biegiem czasu takie dresy nosiło się tylko do sprzątania w domu, bo i na zajęcia sportowe wstyd było je zabrać.

Czujesz sentyment do lampasów? Dobra wiadomość – wróciły! Tak jest, bezkształtne spodnie z białym lampasem znów są w modzie, w dodatku nie nosi się ich do sportowych butów, a do obcasów. Czarę goryczy przepełnia fakt, że w stylizacjach najczęściej łączy się to z wielką bezkształtną marynarką. Litości! Nie da się przeprowadzić jakiejś krucjaty i upychać toto w kątach sklepów, tak by nie dało się tego znaleźć?

Falbanka

Uwielbiam styl romantyczny! Styl hippie również bardzo mi się podoba, a falbanki występują w jednym i drugim. Spódnica z falbanką? Jak najbardziej! Falbana przykrywająca biust a’la baba torreadora? Jeśli nie masz szerokich ramion, wygląda uroczo.

Siedzę więc teraz i zastanawiam się, dlaczego projektanci w tym roku postanowili ciepnąć falbany wszędzie, gdzie tylko nie pasują. I tak mamy: falbaniaste rękawy w sportowych bluzach, falbanę rzuconą z głupia frant na brzuch i nie mówię tu o baskince, koszulę z wielką falbaną, w której człowiek wygląda jak średniowieczny giermek i ogólnie, falbanki. Wszędzie dziwne falbanki. Ni to styl romantyczny, ni to hippie ni w ogóle nic. Aż chciałoby się sparafrazować tekst popularny na internetowych forach: Look! Falbankis ewerywhere!

Długie noski

Całkiem niedawna zmora, dręczyła nas jakieś piętnaście lat temu. Nagle sklepy obuwnicze zapełniły się buciorami z czubem. Pół biedy, jeśli był to lekko spiczasty czubek, ale niektórymi dało się po podniesieniu nieco nogi oko wykłuć! Przesadziłam? Zapraszam na strony typu „faszyn from raszyn”, gdzie wciąż jeszcze króluje moda z początku XXI wieku, czyli kolorowe kabaretki i siatki (nie łudź się, nie tylko na nogach) i właśnie kłujące obuwie.

Nie znam się, więc chętnie wyrażę swoje zdanie – skoro żyją jeszcze tacy jak ja, którzy pamiętają koszmar prób kupienia normalnych butów, to znaczy że ta moda wróciła zdecydowanie za szybko. Póki co, wprowadzana jest delikatnie i gdzieniegdzie można jeszcze kupić ukochane (jeszcze nie wiecie, jak bardzo!) okrągłe noski, ale kwestią czasu zapewne jest, gdy będziemy pomykać w sztucznie przedłużającym nogę bucie ze szpicem. A wtedy biada ofiarom losu obdarzonych stopą o rozmiarze większym niż 39. Możecie równie dobrze nie wychodzić z domu albo pogodzić się, że przy próbie zrobienia zamaszystego kroku kłujecie w tyłek ludzi idących przed Wami.

Dziury

A właściwie dziury z delikatnym dodatkiem spodni. Pewnie już widzieliście młode dziewczęta, które chodziły w dziurach, obok których gdzieniegdzie można było dostrzec kawałek dżinsu trzymający się na słowo honoru. Może nawet w ludzkim odruchu chcieliście zapytać czy pies, który je tak urządził, na pewno nie był wściekły i czy nie trzeba im pomóc. Niepotrzebnie. One tak na własne życzenie.

A zaczęło się niewinnie, od lekkich przetarć. Przyznam się bez bicia, że spodnie z takim lekkim przetarciem to i ja miałam. Do kościoła i na spotkanie o pracę raczej w nich nie szłam, natomiast na wyjście ze znajomymi były świetnym i wygodnym rozwiązaniem! Ludzkość jednak nie zawsze wie, kiedy przestać. Otarcia zmieniły się w dziury na kolanach, zrobione tak, że wystające kolano przywodzi na myśl Pac-Mana. Potem pojawiły się dziury połączone skrawkami spodni. Idealne na polski praktycznie całoroczny chłodek.

Przerażające? Jeśli dla Ciebie również, miej się na baczności! Tak będzie wyglądać tegoroczna ulica – właściwie już tak wygląda. A może Ci to nie przeszkadza i właśnie idziesz szukać dobrych czubów do nowych spodni z lampasem? W końcu to „tylko” moda.

Komentarze

komentarze